sobota, 21 lipca 2012

Perspektywy dla IT w polskich miastach

Największe polskie miasta będą w najbliższych latach inwestować głównie w budowę i rozwój sieci światłowodowych. Na drugim miejscu jest wdrażanie i rozwój systemów usług elektronicznych

WIĘCEJ W RAPORCIE COMPUTERWORLD TOP200Informatyka pomaga rozwiązywać problemy, które wynikają z coraz bardziej złożonych procesów cywilizacyjnych. Miasta, które mają coraz wyższy poziom infrastruktury komunalnej potrzebują coraz bardziej zaawansowanych rozwiązań informatycznych do zarządzania nią. Stąd m.in., zyskujące coraz większą popularność, pomysły budowy systemów tzw. inteligentnego miasta w najbardziej rozwiniętych aglomeracjach świata.

Na bieżące potrzeby


W dużych polskich miastach dominują obecnie rozwiązania wspomagające pracę urzędów miejskich i zapewniające sprawną obsługę podstawowych zadań samorządów. Są to przede wszystkim systemy informacji przestrzennej oraz systemy zintegrowane, składające się w pierwszym rzędzie z modułów do obsługi budżetu, majątku, finansów i podatków miejskich. Na trzecim, pod względem powszechności występowania, miejscu znajdują się systemy elektronicznego obiegu dokumentów. Niewielki odsetek miast deklaruje posiadanie systemów do zarządzania ruchem ulicznym czy systemów karty miejskiej.
Taki obraz sytuacji wyłania się z przeprowadzonego w tym roku przez redakcję Computerworld badania "Stan i perspektywy wykorzystania technik informacyjnych w dużych, polskich miastach". Ankietę skierowaliśmy do 39 miast powyżej 100 tysięcy mieszkańców. Odpowiedziało na nią 70% urzędów miejskich.


Więcej zadań, większa integracja


Symptomem rosnącej złożoności jest, zaliczana do najbardziej priorytetowych, potrzeba integracji miejskich systemów informatycznych. Nie chodzi tylko o systemy używane w urzędach miejskich, ale o rozwiązania funkcjonujące w jednostkach i instytucjach miejskich. Konieczność ich integracji wynika, z jednej strony, z rosnącej liczby zadań wchodzących w zakres działania jednostek miejskiego samorządu lokalnego, a z drugiej strony - z  potrzeby dostępu do zintegrowanej, kompleksowej informacji mogącej wspomóc procesy zarządzania i decyzji w różnych obszarach działania władz miejskich. Tym zadaniom ma sprostać m.in. planowany rozwój infrastruktury przetwarzania danych i obsługi aplikacji. W kilku polskich miastach przekłada się to już na konkretne projekty budowy miejskich centrów przetwarzania danych.
Przedstawiciele władz największych miast polskich zdają sobie sprawę z konieczności udostępnienia mieszkańcom znacznie większej liczby usług świadczonych drogą elektroniczną.


Po pierwsze: dostęp


W planach na najbliższe lata najwięcej jest inwestycji związanych z budową i rozwojem miejskich sieci światłowodowych. Władze miejskie widzą tu szansę zarówno na poprawę warunków życia mieszkańców, jak i na usprawnienie pracy jednostek miejskich. Wśród konkretnych projektów tego typu rozwiązań znajdują się miejskie platformy edukacyjne, które będą służyły zarówno do optymalizacji zarządzania placówkami oświatowymi w mieście, jak i do wspomagania procesu nauczania oraz kontaktów między nauczycielami i rodzicami.


Ku przyszłości


Co może pomóc rozwojowi zastosowań technik informacyjnych w polskich miastach? Przede wszystkim dobra polityka miejska oraz wzrost inwestycji w zakresie infrastruktury. Bardzo dobrze rozumieją to zarówno szefowie IT w urzędach największych miast, jak i przedstawiciele zarządów. Wielokrotnie na zadawane w naszej ankiecie pytanie "czy istnieje miejska strategia rozwoju IT?" odpowiadano: nie jest potrzebna, mamy strategię rozwoju miasta i z niej wynikają wszystkie, najważniejsze zadania dla IT.

Duże aplikacje w małych firmach

"Czas uwolnić się od tradycyjnego myślenia o IT. Nie musisz utrzymywać własnej infrastruktury" - zapewniają dostawcy usług cloud computing. Jakie korzyści faktycznie niesie przetwarzanie w chmurze? Dowiesz się w tym serwisie.

Piotr Waszczuk
Sektor MŚP coraz częściej sięga po narzędzia biznesowe z górnej półki. Powodem jest coraz silniejsza konkurencja rynkowa. Mniejsze firmy muszą więc działać efektywnie i często dostosowywać się do zmian rynkowych. Wszystko to za pomocą środków wielokrotnie mniejszych niż te, jakimi dysponują większe organizacje.


WIĘCEJ W RAPORCIE COMPUTERWORLD TOP200Oczekiwania firm sektora MŚP względem systemów wspierających zarządzanie nie odbiegają dziś od korzyści oczekiwanych przez największe organizacje. Systemy takie, chociaż różne pod względem skali i technologii, to jeśli idzie o funkcjonalność, podążają krok w krok za oprogramowaniem dla największych przedsiębiorstw. Są nawet obszary, w których systemy dla małych i średnich firm wyznaczają trendy rynkowe.

Jeśli chodzi o rozwiązania klasy ERP, to z perspektywy dostawców oprogramowania potencjał polskiego sektora MŚP jest ogromny. Według danych GUS za 2010 rok tylko 6,6% firm zatrudniających do 50 osób korzystało z systemu wspierającego planowanie zasobów przedsiębiorstwa. W przypadku firm średnich, zatrudniających od 50 do 250 pracowników, odsetek ten wynosił 22%. Dla porównania, systemem klasy ERP dysponuje średnio 66% dużych firm. Nie zmienia to faktu, że rynek rozwiązań biznesowych dla sektora MŚP jest specyficzny.


Główne trendy w sektorze


Eksperci podkreślają, że w zakresie oprogramowania wspierającego zarządzania oczekiwania firm sektora MŚP zazwyczaj nie różnią się znacznie od oczekiwań większych przedsiębiorstw. System ma pełnić rolę centralnego rozwiązania gromadzącego informacje na temat wszystkich działań biznesowych, a najlepiej również dane z otoczenia biznesowego - od klientów, kontrahentów, a także informacje o konkurentach. Różne są jednak priorytety i skala działań takich systemów w mniejszych organizacjach.


"Firmy z sektora MŚP oprócz rozwiązań umożliwiających sprawne zarządzanie podstawowymi obszarami działalności potrzebują aplikacji pozwalających kontrolować relacje z kontrahentami, monitorowanie pracy i wyników handlowców, mobilną sprzedaż oraz sterowanie transportem i logistyką" - uważa Przemysław Gnitecki, wiceprezes SIMPLE. Jego zdaniem, klienci sektora MSP coraz częściej interesują się też zaawansowanymi funkcjami wspierającymi budżetowanie, planowanie zakupów czy realizację sprzedaży. Rośnie również zainteresowanie mechanizmami integracyjnymi oraz funkcjami, które pozwalają automatyzować powtarzalne działania.


"Wśród firm handlowo-usługowych poza standardowymi modułami sprzedaży gwałtownie rośnie zainteresowanie aplikacjami obsługującymi nowe kanały sprzedaży, w tym kanał internetowy. W przypadku firm produkcyjnych, oprócz oczywistych modułów produkcyjno-magazynowych, duży nacisk kładzie się na księgowe rozliczenia produkcji, odpowiednie zarządzanie zasobami i czasem pracy" - dodaje Arkadiusz Mazur, kierownik działu opieki posprzedażnej w InsERT. Mniejsze firmy coraz częściej sięgają po rozwiązania pozwalające uporządkować i skutecznie zarządzać relacjami z klientami.


Mała firma małej firmie nierówna


To główne trendy na rynku. Natomiast duże różnice występują między oczekiwaniami poszczególnych firm sektora MŚP. Jego potrzeby w dużej mierze warunkuje specyfika ich działalności. "Obserwujemy wyraźną tendencję do indywidualizacji potrzeb użytkowników - nawet firmy z tej samej branży inaczej użytkują taki sam system. W przeciwieństwie do wcześniejszych tendencji dodawania do oprogramowania jak największej liczby funkcji teraz stawia się na otwartość systemu. Ważniejsze staje się indywidualne podejście do potrzeb klienta" - uważa Arkadiusz Mazur.


Różne priorytety i odmienne podejście do wykorzystania systemów klasy ERP w małych i średnich organizacjach to w dużej mierze efekt ostrej konkurencji rynkowej, która oznacza m.in. konieczność szybkiego podejmowania decyzji i sprawnego reagowania na zmiany otoczenia biznesowego. "Przedsiębiorstwa z sektora MŚP często są dostawcami dla dużych przedsiębiorstw, dlatego muszą dostosowywać działania do zleceniodawców. W związku z tym firmy te poszukują narzędzi, które pozwoliłyby im na bieżącą kontrolę kondycji we wszystkich obszarach i błyskawiczną kalkulację kosztów podjęcia się konkretnych zleceń. Co więcej, narzędzia te mają umożliwiać im podejmowanie szybkich i trafnych decyzji, determinujących przetrwanie na konkurencyjnym rynku" - mówi Janusz Małgorzaciak, ekspert rozwiązań ERP w dziale aplikacji biznesowych Microsoft Dynamics polskiego oddziału Microsoft. Mniejsze firmy oczekują jednak przede wszystkim szybkich efektów wdrożenia nowych rozwiązań. Liczą się korzyści, które bezpośrednio przekładają się na oszczędności lub budowanie przewagi konkurencyjnej.


Nowe obszary funkcjonalne


Firmy, które wykorzystują już rozwiązania IT do prowadzenia działalności pozostają stale głodne kolejnych korzyści z ich stosowania. Oprogramowanie dla MŚP sięga więc coraz głębszych procesów biznesowych. "Koncentracja na korzyściach biznesowych, a nie na samych systemach i technologiach IT, jest charakterystyczna dla całego rynku i dominuje również w segmencie MŚP. Firmy średniej wielkości i mniejsze mają coraz wyższe oczekiwania, jeśli chodzi o wsparcie procesów i logikę biznesową" - podkreśla Paweł Jędrusik, wiceprezes SAP Polska. Według niego, małe i średnie przedsiębiorstwa są bardzo otwarte zarówno na nowe funkcjonalności systemów ERP, jak i rozwiązania dodatkowe, o ile są one w stanie dostarczyć firmie określone korzyści.


"Dzisiaj już nikt nie mówi o przenoszeniu danych między systemami sprzedażowym i księgowym. Systemy muszą być jednolite, a raz wprowadzona informacja w czasie rzeczywistym powinna być widoczna w różnych obszarach systemu. Także obsługa sprzedaży, magazynu czy księgowości to dzisiaj zdecydowanie za mało. Każdy system to potrafi" - mówi Wojciech Borkiewicz, kierownik ds. rozwiązań ERP w Comarch. Podkreśla też, że w ostatnich latach klienci sektora MŚP doceniają zwłaszcza narzędzia ułatwiające prowadzenie działalności za pośrednictwem kanałów elektronicznych. "Klienci potrzebują narzędzi, które pozwolą im lepiej działać w internecie, automatyzować działania w ramach współpracy z kontrahentami i szybciej podejmować dobre decyzje biznesowe" - dodaje.


Takie oczekiwania klientów w dużej mierze determinują strategię rynkową producentów oprogramowania biznesowego dla sektora MŚP. Oferowane rozwiązania coraz częściej mają możliwość opcjonalnego, szybkiego uzupełnienia ich funkcji o wiele wyspecjalizowanych modułów dostosowanych do specyfiki branży i potrzeb konkretnej firmy. Przejawia się to również w rosnącej liczbie predefiniowanych rozwiązań dla MŚP zoptymalizowanych pod kątem specyficznych procesów branżowych. Mniejsze firmy coraz częściej sięgają także po systemy obsługiwane z poziomu urządzeń mobilnych. "Jestem przekonany, że firmy MŚP są w pełni gotowe na rozwiązania mobilne, zwłaszcza w zdalnym wsparciu sprzedaży i serwisie w terenie, jak i na cloud computing, choć tu będą podchodzić z ostrożnością do utrzymania w chmurze podstawowego wsparcia biznesowego" - mówi Paweł Jędrusik.


Biznes oparty na informacji


W sektorze MŚP wzrasta też zainteresowanie Business Intelligence. To oznacza zaś, że nawet małym firmom przestają wystarczać proste raporty i analizy wbudowane w oprogramowanie ERP. "Potrzebują one narzędzi umożliwiających lepszą kontrolę finansów i wgląd w efektywność prowadzonych działań oraz porównywanie intratności poszczególnych zleceń. Najlepiej z opcją symulacji biznesowych, pozwalających na rozważenie kilku możliwych scenariuszy" - mówi Janusz Małgorzaciak. Konieczność prowadzenia wielowymiarowych analiz i prognoz biznesowych często powoduje potrzebę wdrożenia rozbudowanych narzędzi, wprost wywodzących się z rozwiązań korporacyjnych. "Przedsiębiorstwa sektora MŚP sięgają po analitykę biznesową w jej coraz bardziej zaawansowanych formach, włącznie z takimi innowacjami jak technologia in-memory" - dodaje Paweł Jędrusik.


Na rynku rzeczywiście przybywa skierowanych do mniejszych przedsiębiorstw rozwiązań analitycznych, opartych na mechanizmach przetwarzania danych bezpośrednio w pamięci operacyjnej. Obok SAP, który do sektora MŚP kieruje odpowiednio zeskalowaną wersję rozwiązań HANA, rozwiązania analityki in-memory oferuje klientom m.in. Comarch. Przemysław Gnitecki podkreśla jednak, że nadal bardzo mały odsetek firm MŚP posiada wyspecjalizowane rozwiązania analityczne. "Buduje się dopiero w tym sektorze świadomość posiadania takiego systemu. Wymusza to coraz większa konkurencja. Małe firmy wahają się czasami, czy stać je na takie rozwiązanie, podczas gdy większe są już świadome, że bez narzędzi BI będą ustępować konkurencji" - twierdzi wiceprezes SIMPLE.


Systemy źródłem przewagi


Jednym z ważniejszych założeń dotyczących oprogramowania biznesowego dla firm MŚP jest także ergonomia i prostota obsługi. To istotne zwłaszcza w organizacjach, gdzie jedna osoba łączy wiele obowiązków i musi sprawnie korzystać z różnorodnych funkcjonalności systemu. To jednak tylko jeden z przejawów rosnącej świadomości klientów z sektora MŚP. "Firmy średniej wielkości wykazują się pełną świadomością konieczności inwestowania w elementy pozwalające na osiąganie przewagi rynkowej oraz rozwoju nawet w okresach gorszej koniunktury rynkowej. W przypadku zintegrowanych rozwiązań IT wspomagających zarządzanie zauważamy rosnące oczekiwania w zakresie elastyczności oprogramowania" - twierdzi Andrzej Morawski, wiceprezes zarządu BPSC.


Sektor MSP oczekuje możliwości swobodnego określania zakresu funkcjonalności, a także sposobu użytkowania i dalszego rozwoju systemów biznesowych. Kluczowe jest więc zarówno podejście dostawcy, jak i techniczne możliwości oprogramowania. "Nawet jeśli w chwili podejmowania decyzji nie ma potrzeby wykorzystywania wszystkich możliwości systemu, to w przypadku rozwijających się przedsiębiorstw należy założyć, że w przyszłości potrzebne będą dodatkowe narzędzia. Ważne, aby ich pozyskanie odbyło się poprzez ewolucję, a nie w drodze rewolucji i wymiany systemu" - mówi Andrzej Morawski.


Nic więc dziwnego, że rozwiązania skierowane do mniejszych organizacji coraz częściej wykorzystują te same komponenty, co systemy korporacyjne. Takie podejście umożliwia pełną skalowalność oprogramowania w miarę rozwoju firmy. Innym rozwiązaniem są ułatwienia na poziomie migracji z mniejszego systemu do rozwiązania bardziej rozbudowanego. "W skrajnym przypadku możemy rozważać prawdziwość stwierdzenia, że mała firma potrzebuje tego samego co duża, tyle, że prościej i taniej" - konkluduje Wojciech Borkiewicz.

Agnieszka Rynkowska, dyrektor Microsoft Office Division
w Microsoft Poland

Bez względu na to, czym się zajmujemy, na jakim rynku działamy, niewątpliwie przyszło nam żyć w ciekawych czasach.
To fascynujące, ale jednocześnie niełatwe. Olbrzymie tempo zmian, dynamika rozwoju technologicznego, zaostrzająca się konkurencja i trudna sytuacja gospodarcza, która w jeszcze większym stopniu nasila walkę o każdego klienta - taka jest dzisiejsza rzeczywistość. Dodatkowo, status "zielonej wyspy" na gospodarczej mapie Europy przyciąga do Polski inwestorów i firmy zagraniczne, które widzą tu doskonały i wciąż chłonny rynek zbytu dla swoich produktów. Wydaje się, że potrzeba zwiększania efektywności oraz konkurencyjności firm nigdy dotąd nie była bardziej konieczna.
Kryzys niewątpliwie wymusza oszczędności. Warto jednak pamiętać, że nie drakońskie diety, ale mądra zmiana nawyków żywieniowych pozwala pozbyć się nagromadzonych kilogramów. Podobnie jest w biznesie. Redukując jedynie wydatki, w nadziei na oszczędności, ryzykujemy, że w wyścigu o klienta wyprzedzi nas konkurencja. W czasach kryzysu z całą pewnością należy rozważnie ograniczać wydatki, ale jednocześnie szukać innych sposobów na podnoszenie efektywności i produktywności, co pozwoli nam utrzymać albo nawet podnieść jakość produktów i usług, a jednocześnie zmniejszyć koszty operacyjne. Takim sposobem, po który coraz chętniej sięgają firmy MŚP, widząc w nim szansę na wyróżnienie się i zbudowanie przewagi konkurencyjnej, są rozwiązania informatyczne wspierające biznes.
Jako konsumenci potrafimy w pełni korzystać z dobrodziejstw sieci, komunikacji mobilnej i nowinek elektroniki konsumenckiej. W naszych małych i średnich firmach jednak często tkwimy nadal w XX wieku, wierząc, że to, co było dobre wiele lat temu, nadal się sprawdza oraz pozwala prowadzić sprawny i efektywny biznes. Wielokrotnie tłumaczymy to dostępnością do kapitału. Rzeczywiście, przedsiębiorstwa MŚP nie dysponują takimi środkami jak duże firmy, często są jednak o wiele bardziej elastyczne i mogą znacznie szybciej reagować na zmieniające się warunki otoczenia.
Rozwiązaniem, oferowanym w formie usługi, które pozwala małym i średnim przedsiębiorstwom korzystać z nowoczesnych aplikacji wspierających ich biznes w sposób elastyczny i konkurencyjny kosztowo oraz niewymagający praktycznie żadnych nakładów inwestycyjnych, jest Microsoft Office 365. To kompleksowy pakiet aplikacji, który łączy sprawdzone rozwiązania z korzyściami, jakie daje model usługowy przetwarzania w chmurze. Office 365 obejmuje Microsoft Exchange Online do obsługi poczty e-mail i kalendarzy, Microsoft
SharePoint do udostępniania i współdzielenia plików oraz współpracy, a także Microsoft Lync, dzięki któremu możliwe jest między innymi przesyłanie wiadomości błyskawicznych oraz organizowanie spotkań online.
Brak bariery wejścia i konieczności ponoszenia nakładów inwestycyjnych, większa elastyczność i możliwość dostosowywania narzędzi IT do aktualnych potrzeb firmy, zawsze najnowsze wersje aplikacji bez konieczności ich zakupu i aktualizacji, administracja usługą i zapewnienie jej dostępności oraz należytego zabezpieczenia po stronie dostawcy - to tylko niektóre z korzyści, jakie wynikają z zastosowania rozwiązań w chmurze, w tym Office 365. Nie bez przyczyny zresztą rozwiązania cloud computing coraz częściej wymieniane są wśród najbardziej korzystnych form przetwarzania danych i wsparcia informatycznego firm, również przez firmy analityczne i konsultantów. Pozycję tę zapewnia im właśnie elastyczność, niskie koszty i wygoda, jaką oferują.


?
? Chmura prywatna: przewodnik
Jak z skutecznie wykorzystać ideę chmury prywatnej i zyskać elastyczność w zarządzaniu infrastrukturą dzięki wirtualizacji oraz Microsoft... Office 365 w Sygnity - studium przypadku
Sygnity postawiło na cloud computing. Szczegółowa analiza opłacalności wdrożenia w Sygnity wykazała o 44% niższe koszty rozwiązania Office... Microsoft System Center 2012
Oprogramowanie Microsoft System Center 2012 to rozwiązanie umożliwiające firmom kompleksowe zarządzenie infrastrukturą IT i zbudowanie chmury... Od wirtualizacji do chmury
Użytkownicy stający przed dylematem: jakie rozwiązanie wybrać do wirtualizacji, mogą rozważać różne czynniki. Najważniejsze z nich to... Czym jest chmura prywatna?
Odpowiadamy na pytanie o korzyści płynące z funkcjonowania przedsiębiorstwa w chmurze. Pomagamy znaleźć najlepsze rozwiązanie do budowy chmury... Dlaczego warto korzystać z Office 365?
Jakie funkcje i możliwości Microsoft Office 365 decydują o tym, że warto wybrać to rozwiązanie zamiast tradycyjnego pakietu Office i rozwiązań... Dla kogo Office 365?
Microsoft Office 365 pozwala rozwiązać wiele różnych problemów, wychodząc naprzeciw wielu różnym potrzebom. Przede wszystkim jest to... Aplikacje z przeglądarki
CRM Microsoft online, Windows Intune i Microsoft Office 365 to oprogramowanie dostępne z chmury przez przeglądarkę. Windows Intune służy do... Microsoft Office 365
Jaki jest nowy Office 365? W jakie funkcje został wyposażony i dlaczego warto się nim zainteresować? Office 365 umożliwi uzyskanie większej... Chmura Prywatna
Cechą, która różni chmury prywatne, dedykowane czy publiczne od hostingu witryn internetowych czy dedykowanych serwerów VPS jest pełna... Microsoft Dynamics CRM w chmurze
Dowiedź się jakie możliwości daje Microsoft CRM, jakie korzyści osiągniesz zarządzając relacjami z klientami i co wyróżnia Dynamics CRM. W... Platforma Microsoft Azure
Wprowadzenie dla programistów, inżynierów systemowych, architektów oraz menedżerów IT do platformy Microsoft Azure typu cloud. Architektura... Cloud w małej i średniej firmie
Budujesz swoją firmę od podstaw. Chcesz skoncentrować się na tym jak zorganizować i zarządzać biznesem. Nie chcesz zajmować się informatyką,... Cloud Computing - perspektywa CIO
Chmura jest narzędziem zapewniającym większą elastyczność zasobów, szybszy dostęp do najnowszych technologii i lepsze relacje informatyki z... Cloud Computing bez tajeminic
Wiele mówi się o tym modelu przetwarzania danych, ale nadal powstaje sporo nieścisłości i mitów. chcemy się z nimi rozprawić prezentując to,... ?

Wysyp premier na rynku EPR

W ciągu roku wielu dostawców, np. Epicor czy BPSC, wprowadziło nowe wersje aplikacji biznesowych. Czego oczekują więc klienci i w którym kierunku ewoluują systemy ERP?

WIĘCEJ W RAPORCIE COMPUTERWORLD TOP200Zdaniem analityków IDC, w przedsiębiorstwach produkcyjnych - głównych odbiorcach systemów ERP - coraz silniejsze stają się dążenia do zwiększenia szybkości dostępu do informacji biznesowych, szczegółowości raportów oraz ułatwień w kontekście pracy zespołowej. Potrzebom w tym zakresie odpowiadać mają nowoczesne systemy ERP.

Cel: przyspieszenie dostępu do informacji


Z przeprowadzonego na zlecenie firmy Infor badania IDC wynika też, że podczas wyboru rozwiązania coraz częściej na znaczeniu tracą argumenty kosztowe. Ich miejsce zajmują oczekiwania dotyczące zwiększenia innowacyjności produktów i elastyczności procesów biznesowych. Szybki dostęp do informacji biznesowych oraz wykorzystanie narzędzi wspierających pracę zespołową są jednymi z ważniejszych czynników warunkujących innowacyjność przedsiębiorstwa produkcyjnego. Tymczasem aż 60% ankietowanych przedsiębiorstw przemysłowych uważa, że systemy biznesowe wdrożone w ich firmach w nienależyty sposób wspierają dziś procesy decyzyjne.


Wśród potrzeb związanych z systemami wspierającymi zarządzanie wymieniane są: zwiększenie szybkości i szczegółowości wglądu w informacje dotyczące konkretnych procesów biznesowych, a także usprawnienia związane z pracą zespołową. "Podczas gdy aktywne zarządzanie kosztami wciąż jest niezwykle istotne, firmy są w stanie faktycznie wyróżnić się jedynie poprzez innowacje w zakresie produktów i usług. Sprawniejsze, bardziej nowoczesne procesy i systemy stanowią znaczne źródło oszczędności. Pomagają też firmom wyróżnić się na tle konkurencji i być bardziej elastycznymi. Dzięki temu przedsiębiorcom łatwiej jest podejmować świadome decyzje oraz tworzyć stabilną bazę, na której można budować nastawione na klientów innowacje" - twierdzi Pierfrancesco Manenti, analityk IDC kierujący badaniami w sektorze przemysłowym. W kontekście budowania innowacyjności organizacji przemysłowych kluczowe okazują się rozwiązania usprawniające pracę zespołową.


Różnice w preferencjach inwestycyjnych


W przedsiębiorstwach wytwórczych z Europy Zachodniej wybór rozwiązań wspierających działalność biznesową opiera się na kryteriach finansowych. Na kontroli kosztów inwestycji skupiają się Niemcy, Francuzi, Włosi i Hiszpanie. Taki trend odzwierciedla pogłębiającą się sytuację kryzysową strefy euro. Jednocześnie większość brytyjskich producentów stara się bardziej inwestować w zrównoważony wzrost niż dążyć do cięcia kosztów. Na innowacyjność inwestycji nacisk kładziony jest w firmach z obu Ameryk, Azji, Bliskiego Wschodu i Rosji.


Większość przedstawicieli firm podkreśla, że prowadzone inwestycje koncentrują się na podnoszeniu innowacyjności i jakości produktów. Na rozwoju produktów koncentrują się firmy produkcyjne działające w branży motoryzacyjnej (78%) i sektorze nowoczesnych technologii oraz elektroniki (75%). Tylko co dziesiąte (11%) przedsiębiorstwo produkcyjne koncentruje się na optymalizacji kosztów produkcji. Według ekspertów, oznacza to, że w większości firm dalsza optymalizacja działań wytwórczych stała się nieopłacalna.


Natomiast zdecydowana większość analizowanych firm prowadzi działania ukierunkowane na ograniczenie kosztów procesów logistycznych. Dążenia do zmniejszenia liczby dostawców są prowadzone w 77% firm. Co druga (55 proc.) dąży do ograniczenia kosztów logistyki w oparciu o skrócenie łańcucha dostaw. Jak na te oczekiwania odpowiadają wprowadzane dziś na rynek systemy ERP?


Przyspieszenie działania i uproszczenie wdrożenia


Przed miesiącem Epicor wprowadził na rynek kolejną generację systemu ERP - Epicor 9. Przedstawiciele producenta zapewniają, że funkcje wprowadzone w nowej generacji systemu mają na celu podniesienie komfortu użytkowania i efektywności pracy z systemem. Usprawnienia dotyczą także wydajności. W niektórych zastosowaniach nowa wersja oprogramowania Epicor ERP ma pozwalać na realizację tych samych zadań w czasie nawet 7-krotnie krótszym. Usprawnienia na poziomie technologii i większa standaryzacja oznaczać mają zaś uproszczenie projektów wdrożeniowych i zwiększenie elastyczności pakietu. W skład oprogramowania opartego na środowisku Epicor 9 wchodzi też nowy moduł wspierający zarządzanie łańcuchem dostaw i przepływem towarów między magazynami.


To pierwsza tak poważna aktualizacja oprogramowania firmy Epicor od czasu przejęcia spółki przez fundusz inwestycyjny Apax Partners. Niedługo po sfinalizowaniu tej transakcji Epicor został połączony z Activant Solutions. Spółka ta specjalizowała się w rozwiązaniach dla handlu, dystrybucji oraz sektora usług profesjonalnych. W jej ofercie znajdowały się m.in. narzędzia wspierające zarządzanie łańcuchem dostaw i systemy analityki biznesowej. Przedstawiciele Epicor zapowiadają m.in. rozwój systemu Epicor ERP pod kątem zwiększenia jego uniwersalności i przydatności dla branż innych niż przemysłowa.


Bardziej kompleksowy system ERP


W maju br. do oferty BPSC trafia nowa wersja oprogramowania klasy ERP - Impuls EVO. To następca oferowanego od kilku lat oprogramowania Impuls 5. Łączy on funkcjonalności typowe dla rozwiązań klasy ERP z funkcjami wspierającymi realizację produkcji, zarządzanie finansami i kapitałem ludzkim. Częścią systemu są też rozbudowane mechanizmy analityki biznesowej. Nowa odsłona systemu Impuls bazuje na funkcjonalności poprzedniej wersji i innych rozwiązaniach z oferty BPSC. Stworzony na potrzeby Impuls EVO pakiet narzędzi FK obsługuje m.in. faktury elektroniczne i mechanizmy elektronicznej akceptacji faktur. Rozbudowano także mechanizmy MRP. Funkcje zaawansowanego harmonogramowania produkcji wykorzystują m.in. algorytmy ewolucyjne.


Dodatkowo Impuls Evo wyposażono w szereg rozwiązań stanowiących naturalne uzupełnienie funkcji typowych dla systemów ERP. Posiada on m.in. rozbudowane mechanizmy zarządzania magazynami wysokiego składowania, HR i BI. Przedstawiciele BPSC twierdzą, że Impuls EVO jest najbardziej kompleksowym oprogramowaniem ERP dostępnym obecnie w Polsce. Modułowa architektura systemu pozwala jednak na uruchomienie tylko wybranych funkcji. Oprogramowanie zyskało też nowy interfejs użytkownika. Wedle zapowiedzi może być on w pełni dopasowany do specyfiki poszczególnych stanowisk pracy.


System, który rozpozna mowę i pismo odręczne


Na polskim rynku pojawiła się też nowa wersja rozwijanego przez BMS Creative oprogramowania wspierającego zarządzanie Berberis. Wprowadzone do systemu Berberis 6.0 nowe funkcje obejmują m.in. obszary: sprzedaży, zarządzania relacjami z klientami, gospodarki magazynowej, produkcji, a także zarządzania projektami. Pozostałe usprawnienia koncentrują się wokół podniesienia ergonomii oprogramowania, rozbudowy narzędzi ułatwiających pracę z dokumentami oraz zdarzeniami biznesowymi. Zmiany objęły także mechanizmy pozwalające na zintegrowanie systemu Berberis z centralami telefonicznymi.


Ciekawostką jest jednak fakt wyposażenia Berberis 6.0 w funkcje rozpoznawania pisma i głosu. Rozpoznawanie pisma odręcznego ma być szczególnie przydatne w przypadku tworzenia notatek, m.in. za pomocą dedykowanych długopisów i skanerów pisma. Nowa funkcjonalność jest rozszerzeniem dotychczasowych możliwości systemu, który do tej pory posiadał mechanizmy rozpoznawania pisma drukowanego. Pracę z systemem ułatwiać ma również obsługa komunikacji głosowej. Nad podobnymi rozwiązaniami pracuje także Comarch, udostępniając je m.in. w oprogramowaniu dostępnym w serwisie ifaktury24.pl.


Rozbudowa obszaru logistyki i CRM


Comarch największego uaktualnienie dokonał jednak w systemie Altum. Nowa wersja najmłodszego systemu ERP oferowanego przez krakowskiego producenta zawiera funkcjonalności związane m.in. z obsługą procesów logistyki, finansów, księgowości, a także obszaru CRM i analiz biznesowych. ALTUM 5.4 pozwala też na łatwą integrację z internetową galerią handlową uruchomioną przez Comarch - iMall24.pl.


Nowe funkcjonalności w obszarze procesów logistycznych dotyczą m.in. definiowania cech artykułów i uzależnionych od nich cenników, a także rabatowania i śledzenia historii dostaw. Natomiast funkcje wprowadzone w obszarze CRM pozwalają na usprawnienie zarządzania działaniami handlowymi, gromadzenia danych o klientach i kontaktów sprzedażowych. W obszarze zarządzania obiegiem informacji i procesów biznesowych pojawiły się m.in. nowe predefiniowane mapy procesów wraz z nowymi funkcjami ułatwiającymi monitorowanie przepływów pracy i informacji. Z kolei za sprawą nowych funkcji z obszaru księgowości możliwa jest automatyzacja wybranych działań FK.


Inwestycje w aplikacje mobilne


Zapowiedziane podczas odbywającej się w Orlando dorocznej konferencji SAP rozwiązania mają wspierać szeregowych pracowników w realizacji stosunkowo prostych, powtarzalnych czynności. Nowe aplikacje mobilne obejmują m.in. obszary związane z zarządzaniem wydatkami, szkoleniami i sprzedażą. Przykładowo aplikacja ułatwiająca rozliczanie wydatków służbowych z jednej strony ma pozwalać pracownikom na bieżąco raportować poniesione wydatki, z drugiej ułatwić firmie prognozowanie kosztów delegacji służbowych. Z kolei nowa aplikacja skierowana do pracowników działu sprzedaży ma dostarczać kontekstowo i w czasie rzeczywistym najpotrzebniejszych informacji dotyczących relacji z klientami.


W ofercie SAP znajdą się też mobilne aplikacje pozwalające pracownikom gromadzić dowody na temat rażących naruszeń regulaminu pracy oraz przepisów BHP. Stosowna aplikacja obsługiwać ma m.in. nagrania wideo. Wprowadzono również szereg usprawnień technicznych. Mają one obejmować oprogramowanie mobilne SAP dla urządzeń iOS i Android. Odświeżony zostanie także system dystrybucji oprogramowania mobilnego SAP.


Dostosowanie do specyfiki różnych branż


Oracle także wprowadził niedawno uaktualnienie jednego z systemów ERP. W nowej wersji JD Edwards EnterpriseOne 9.1 wprowadzono wiele funkcji przeznaczonych do obsługi mniej typowych procesów. Usprawniono też interfejs i mechanizmy raportowania. Nowe mechanizmy mają charakteryzować się bardziej intuicyjną obsługą. System ma być dostarczany z bogatym repozytorium predefiniowanych raportów obejmujących m.in. procesy specyficzne dla wybranych branż.


Rozszerzona została też liczba funkcji odpowiadających potrzebom typowym dla różnych gałęzi przemysłu. Zmiany objęły również interfejs obsługi oprogramowania. Wprowadzono m.in. funkcję automatycznego uzupełniania pól wyszukiwania, a także mechanizmy ułatwiające prezentację dużych ilości danych. Do linii oprogramowania JD Edwards dołączyła też nowa wersja pakietu aplikacji biznesowych przeznaczonych dla platformy systemowej IBM. Usprawnienia funkcjonalne rozwiązania dotyczą obszaru księgowości, logistyki oraz zarządzania procesami biznesowymi.


Wszystkie powyższe zmiany to efekty zaledwie drugiego kwartału roku 2012. Jak wybrać z tego bezliku premier i funkcji? Polecamy kolejny artykuł "Jaki powinien być idealny system ERP" (strona 106).

Promocja polskiego IT za granicą

Polskie firmy teleinformatyczne, które chciałyby wejść na rynki zagraniczne, mogą liczyć na pomoc Wydziałów Promocji Handlu i Inwestycji, które wspierają przedsiębiorców przy kontaktach z władzą, izbami gospodarczymi i przedsiębiorcami w różnych krajach.

WIĘCEJ W RAPORCIE COMPUTERWORLD TOP200Rośnie zainteresowanie polskich przedsiębiorców zewnętrznymi rynkami. Badania pokazują jednak, że zainteresowane eksportem firmy potrzebują wsparcia w analizie rynku, na którym chcą zaistnieć oraz otoczenia biznesowego i prawnego danego kraju, a także wsparcia w wyszukaniu partnerów biznesowych oraz nawiązywaniu z nimi kontaktów. Oczekują także pomocy w pozyskiwaniu środków na rozwój i badania, tworzenie inkubatorów czy oddziałów za granicą. W wielu z tych obszarach pomóc im mogą Wydziały Promocji Handlu i Inwestycji.

WPHI stworzone, aby pomagać


Jednostki te są zagranicznymi placówkami Ministra Gospodarki, działającymi w ramach polskich ambasad i konsulatów. Prawie 50 takich placówek funkcjonuje na różnych kontynentach. Zostały one stworzone, aby wspierać polskie firmy - w szczególności małe i średnie przedsiębiorstwa - które chcą nawiązać kontakty biznesowe z zagranicznymi firmami. Pomagają też firmom zagranicznym, zainteresowanym importem polskich towarów i usług oraz inwestycjami w Polsce. Ściśle współpracują one z Polską Agencją Informacji i Inwestycji Zagranicznych, Polską Organizacją Turystyczną, a także organizacjami samorządu gospodarczego.


WPHI pomagają w promocji produktów i usług firmom działającym w różnych branżach, w tym teleinformatycznej. W krajach, w których jest potencjał dla polskich przedsiębiorców, wspierają one firmy m.in. w organizacji stoisk wystawienniczych podczas targów branżowych, przekazują kontakty do wydawnictw i dziennikarzy branżowych oraz organizacji branżowych, skupiających przedsiębiorców z sektora IT. Wspierają także przedsiębiorców w obsłudze misji gospodarczych, pokazują specyfikę danego kraju, przekazują na bieżąco szczegółowe dane ekonomiczne dotyczące branży ICT, tworzą szczegółowe analizy i raporty dotyczące rynku i potencjału współpracy.


Misje, targi, seminaria


WPHI zajmują się też zbieraniem zapytań eksportowych, ich weryfikacją i udostępnianiem za pomocą Portalu Polskiego Eksportu. Tego typu bazy zapytań eksportowych są nowoczesną platformą nawiązywania kontaktów pomiędzy firmami z Polski i innych krajów. Kojarzy też partnerów w ramach tzw. matchmakingu, stwarzając możliwość wymiany informacji i znalezienia partnera biznesowego. W tym celu podtrzymuje i pielęgnuje dobre relacje z biznesem w danym kraju, zrzeszeniami przedsiębiorców, komisjami branżowymi, izbami handlowymi. Wspierają przyjeżdżające misje z kraju organizując spotkania z lokalnym biznesem i władzami.

Wsparciem dla firm, które są zainteresowane rynkami zagranicznymi zajmuje się też Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości. Prowadzi ona konkursy dla małych i średnich przedsiębiorstw "Paszport do eksportu", dzięki którym przedsiębiorcy mogą uzyskać dofinansowanie realizacji projektów, mających na celu "zwiększenie udziału eksportu w całkowitej sprzedaży, zintensyfikowanie powiązań z zagranicznymi partnerami oraz zwiększenie rozpoznawalności marek handlowych i firmowych na rynkach zagranicznych". Dotacje unijne można przeznaczyć m.in. na udział w zagranicznych imprezach targowo-wystawienniczych oraz udział w zorganizowanych misjach gospodarczych za granicą, poszukiwanie partnerów, doradztwo w zakresie opracowania koncepcji wizerunku przedsiębiorcy na wybranym rynku zagranicznym.Misje gospodarcze najczęściej obejmują udział w targach, konferencjach tematycznych, spotkania matchmakingowe z firmami oraz wizyty studyjne w miejscowych instytucjach, przedsiębiorstwach, inkubatorach technologicznych czy firmach venture capital, zgodnie z profilem uczestników misji. Przykładowo WPHI w Madrycie planuje samodzielne zorganizowanie na jesieni tego roku seminarium branżowego, któremu towarzyszyć będą spotkania biznesowe B2B polskich i hiszpańskich przedsiębiorców oraz instytucji z branży IT/ICT. W tym wydarzeniu uczestniczyć będą największe hiszpańskie firmy IT oraz hiszpańskie organizacje branżowe wspierające współpracę międzynarodową sektora teleinformatycznego. Planowana jest też organizacja kilku misji gospodarczych, podczas których polscy przedsiębiorcy będą mieli szansę przedstawić swoje produkty i usługi hiszpańskim klientom.

Gdzie jest potencjał na eksport?

placówek Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji funkcjonuje w krajach rozrzuconych na różnych kontynentach - od Chin po Stany Zjednoczone. WPHI zajmują się m.in. zbieraniem zapytań eksportowych i udostępnianiem ich za pomocą Portalu Polskiego Eksportu. Wśród ważnych kierunków dla polskich firm informatycznych wymienia się między innymi Hiszpanię. Hiszpański rynek IT jest rynkiem dużym, na którym działa ok. 33 tys. firm. Wartość hiszpańskiej branży IT/ICT w 2011 r. wyceniona została na ok. 85 mld euro. Wartość importu branży w 2011 r. wyniosła 18,6 mld euro. Natomiast wartość eksportu 5,7 mld euro. Na rynku hiszpańskim działa i dostarcza swoje usługi wiele międzynarodowych firm. Jest to szansa dla polskich przedsiębiorców, których produkty z powodzeniem mogą konkurować z towarami i usługami rodzimych i zagranicznych producentów, chociażby ze względu na niższe koszty wytworzenia i dobrą jakość.

"Polskie firmy z branży IT już odnoszą sukcesy na rynku hiszpańskim i z powodzeniem sprzedają tu swoje produkty i usługi. Są to głównie firmy świadczące usługi tworzenia oprogramowania, w tym dla zastosowań w telekomunikacji, nowych rozwiązań dla inwestorów giełdowych czy wdrożeń systemów SAP. Niektóre z nich zrzeszone są w Polsko-Hiszpańskiej Izbie Gospodarczej PHIG działającej w Polsce lub Hiszpańsko-Polskiej Izbie Handlowej w Hiszpanii. Są to organizacje biznesowe, z którymi współpracujemy i z którymi podejmujemy wiele inicjatyw w zakresie promocji polskiej gospodarki" - mówią przedstawiciele WPHI w Madrycie.


Kolejnym ważnym kierunkiem dla polskich firm IT są Chiny. Sektor ICT w Chińskiej Republice Ludowej jest jedną z siedmiu branż wskazanych w planie na lata 2011-2015, która otrzyma zwiększone wsparcie finansowe, polityczne i naukowo-badawcze. Jak stwierdził zarząd, w planie pięcioletnim ICT jest jednym z kluczowych elementów w procesie rozwoju i postępu technologicznego Chin. Funkcjonując na nowym rynku, chińskie podmioty chętnie korzystają z pomocy lokalnych podwykonawców z branży i wykorzystują kapitał ludzki krajów, w których rozwijają swoją działalność. Polska, ze swoją dobrze wykształconą kadrą, jest istotnym kierunkiem działań.


Przedstawiciele WPHI w Szanghaju zauważają, że obszarami potencjalnej współpracy polskich firm z sektora ICT z partnerami z Chin są m.in. produkcja szybkich i wydajnych procesorów do zastosowań przemysłowych, usługi outsourcingowe, współpraca w zakresie dostarczania internetu i telewizji kablowej, projektowanie gier, aplikacji i grafiki użytkowej, a także współpraca w zakresie badań i rozwoju.


Możliwości międzynarodowej współpracy


W Izraelu branża ICT stanowi ok. 17% ogólnego produktu całego sektora biznesowego i prawie 30% eksportu. Największych szans współpracy polskich firm ICT z izraelskimi firmami upatruje się we współpracy technologicznej oraz wspólnych projektach badawczo-rozwojowych. "Pierwszym krokiem do intensyfikacji współpracy jest uruchomiony w 2010 r. przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju oraz izraelską organizację Matimop, konkurs na polsko-izraelskie projekty badawczo-rozwojowe, kierowany do małych i średnich firm. Konkurs jest ogłaszany co roku przez te instytucje" - mówi Dominika Nowak z Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji w Tel Awiwie. "Oczywiście zachęcamy polskie firmy również do sprzedaży własnych rozwiązań firmom izraelskim, które niejednokrotnie poszukują nowych rozwiązań, o czym świadczy zainteresowanie bezpośrednimi spotkaniami B2B w trakcie organizowanych przez nas misji gospodarczych" - dodaje.


Firmy zamierzające wejść na rynek izraelski powinny jednak możliwie precyzyjnie i konkretnie przedstawić swoją ofertę potencjalnemu kontrahentowi. Polskim firmom doradza "uzbrojenie się" w dużą dozę pewności siebie w kontaktach z miejscowymi parterami oraz umiejętność wskazania silnych stron proponowanych rozwiązań, przewagi nad innymi, dostępnymi na rynku, jak również korzyści wynikających z ich zakupu dla kontrahenta izraelskiego. Bardzo dobra znajomość języka angielskiego będzie bez wątpienia pomocna. "Z naszych doświadczeń wynika, że spotkania bezpośrednie dają o wiele większe szanse na nawiązanie współpracy niż kontakty zdalne" - konkluduje Dominika Nowak.

Hiszpania - Hiszpański rynek IT jest rynkiem dużym, na którym działa ok. 33 tys. firm. Wartość hiszpańskiej branży IT/ICT w 2011 r. wyceniona została na ok. 85 mld euro. Wartość importu branży w 2011 r. wyniosła 18,6 mld euro, a eksportu 5,7 mld euro.
Chiny - Sektor ICT w Chińskiej Republice Ludowej jest jedną z 7 branż wskazanych w nowym planie na lata 2011-2015, która otrzyma zwiększone wsparcie finansowe, polityczne i naukowo-badawcze. Chińskie podmioty chętnie korzystają z pomocy lokalnych podwykonawców z branży i wykorzystują kapitał ludzki krajów, w których rozwijają swoją działalność. Polska, z dobrze wykształconą kadrą, jest istotnym kierunkiem ich działań.
Izrael - W kraju tym branża ICT stanowi 17% produktu całego sektora biznesowego i prawie 30% eksportu. Największych szans upatruje się we współpracy technologicznej oraz wspólnych projektach badawczo-rozwojowych polskich i izraelskich firm ICT. Pierwszym krokiem do intensyfikacji współpracy jest uruchomiony w 2010 r. przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju oraz izraelską organizację Matimop, konkurs na polsko-izraelskie projekty badawczo-rozwojowe, kierowany do małych i średnich firm.

Szansa na pracę dla programistów

Jakiej płacy zażądać od szefa? Ile zarabiają inni na tym samym stanowisku? Gdzie i na jakie stanowiska poszukiwani są specjaliści IT? Jaką ścieżkę kariery wybrać? Gdzie i jakie kierunki studiować? Na te i wiele innych pytań odpowiada nasz serwis.

Łukasz Kośnik
TAGI: praca kariera w IT rynek pracy programiści

Polska prezentuje się coraz lepiej na tle innych państw jako potencjalna lokalizacja do rozwoju centrów badawczo-rozwojowych bądź startupów specjalizujących się w tworzeniu oprogramowania.


WIĘCEJ W RAPORCIE COMPUTERWORLD TOP200Polski rynek to nie tylko mocny konkurent dla usług BPO, SCC lub nearshore outsourcingu, ale również coraz poważniejszy konkurent w wyspecjalizowanych usługach i procesach IT. Już teraz widoczny jest bardzo duży i prężny rynek programistów, który - po Indiach i Rosji - jest jednym z najlepiej rozwijających się na świecie. Jest to jeden z powodów, dla których Polska jest wybierana przez inwestorów.

Duży wybór specjalistów IT


Z badań, jakie prowadzi zespół specjalizujący się w rekrutacji IT w Antal International wśród firm wchodzących na Polski rynek, wynika, iż na rynkach zachodnich, gdzie firmy w ostatnich latach utworzyły centra R&D lub spółki typu startup, rynek pracy programistów jest mały, a kandydaci niechętnie zmieniają pracę. Dotyczy to np. Niemiec, Holandii lub Irlandii. Polska w porównaniu z tymi krajami wypada bardzo dobrze ze względu na szeroki wybór specjalistów oraz duży rynek kandydata. Z drugiej strony, nasz kraj stanowi ciekawą alternatywę dla największego rywala Polski w Europie Środkowo-Wschodniej - Rumunii, gdzie inwestorzy bardzo obawiają się dużej rotacji oraz niskiej lojalności programistów. Według obserwacji Antal International, w dobrze prosperujących centrach R&D w Polsce rotacja wynosi ok 15%, natomiast w przypadku Rumunii może sięgać nawet 30-35%. Inne lokalizacje rozważane przez inwestorów w naszym regionie to Słowacja i Czechy, ale skala inwestycji w tego typu przedsięwzięcia nie jest w żaden sposób porównywalna do naszego rynku, a związany z nimi nakład inwestycji jest kilkakrotnie mniejszy.


Najczęściej wybierane lokalizacje w Polsce to Warszawa, Wrocław, Kraków i Trójmiasto. W ostatnich dwóch latach można było zauważyć również bardzo ciekawe inwestycje w innych lokalizacjach, aczkolwiek często mniej popularna lokalizacja bardzo się mściła na pracodawcach z prostego powodu - zazwyczaj startupy IT lub centra R&D potrzebują minimum kilkunastu, a czasami kilkuset specjalistów. Muszą oni też często posiadać niszowe kompetencje, więc im mniej popularna lokalizacja, tym trudniej jest zrekrutować odpowiednich kandydatów. W większości przypadków ryzyko nieznalezienia odpowiedniej liczby pracowników w krótkim czasie jest zbyt duże, szczególnie dla firm mało znanych na polskim rynku. Znane są nawet przypadki przeniesienia tego typu operacji do bardziej popularnej lokalizacji lub wręcz wstrzymania inwestycji.


W świetle tych faktów, coraz częściej firmy prowadząc tego typu projekty oferują pakiety relokacyjne, warte od kilku do kilkunastu tysięcy złotych, a część z nich proponuje pracę zdalną przez 1-2 dni w tygodniu, aby ułatwić przejście pracownika i adaptację do nowego środowiska. Co ciekawe, różnice płacowe pomiędzy największymi miastami - Warszawą i Wrocławiem - wynoszą ok. 10%, a pomiędzy Warszawą a Krakowem zaledwie 15%. Jeżeli zostanie dodany do tego koszt wynajmu powierzchni biurowej, który w Polsce nadal jest na konkurencyjnym poziomie, oferta dla typowego inwestora jest dużo bardziej atrakcyjna niż w krajach zachodnich, a ryzyko dużo mniejsze niż w Europie Południowo-Wschodniej.


Ile można zarobić w centrach R&D?

Przykładowe miesięczne wynagrodzenia w centrach R&D w Polsce:Graduate / junior - 4000-5500 zł brutto
Consultant / programmer - 5500-7000 zł brutto
Senior - 7000-10000 zł brutto
Team Leader - 9000-13000 zł brutto
Manager - 14000-20000 zł bruttoPoza pensją podstawową firmy bardzo często wprowadzają systemy premiowe, gdzie kandydat może liczyć na dodatkowe 10-20% do wynagrodzenia zasadniczego. Trzeba jednak brać pod uwagę fakt, że praca w R&D jest zadaniowa i realizowana zazwyczaj dla klienta końcowego lub klienta wewnętrznego - innej grupy biznesowej wewnątrz organizacji, a presja na wyniki jest dużo większa niż w przypadku innych prac progamistycznych. Nową tendencją, która jest do nas od niedawna przenoszona z zachodu, jest więc tzw. druga, ruchoma podstawa. Załóżmy, że pracownik zarabia 7000 zł brutto jako programista. W sytuacji, gdy wykona 100% powierzonej pracy w określonym terminie, np. 6 miesięcy, dostaje miesięczną premię uzależnioną od swojego harmonogramu na poziomie 3000 zł miesięcznie. Daje to łączne wynagrodzenie na poziomie 10 000 zł. Natomiast, jeżeli zakładane KPI i harmonogram nie są realizowane zgodnie z planem, część jego podstawy zostaje "obcięta" np. o 1000 zł miesięcznie, do 6000 zł do czasu, kiedy uda mu się nadrobić harmonogram i wyrównać co najmniej zakładane minimum.

Z dwóch ostatnich edycji badania Antal Global Snapshot wynika, że najwięcej inwestycji w Polsce można zaobserwować w obszarach związanych z rozwojem aplikacji embedded, platform e-commerce, aplikacji mobilnych i narzędzi związanych z social media. Właśnie tam przez kilka lat będzie widoczne największe zapotrzebowanie na specjalistów IT. Jest to ważna wskazówka dla osób, które są na etapie planowania kariery bądź zastanawiają się nad zmianą obszaru specjalizacji. Ale też dla ich przyszłych pracodawców, którzy będą konkurować o tych specjalistów. Wszystkie cztery obszary wydają się równie interesujące i student, który chciałby zacząć karierę w tworzeniu oprogramowania, ma przed sobą duży dylemat.


Jakich specjalistów poszukują firmy?


Obecnie największe zapotrzebowanie, wybór ofert oraz warunki finansowe oferuje rozwój aplikacji embedded, gdzie jest bardzo dużo ofert pracy, jak i bogaty portfel projektów dla sektorów: medycyna (USG, rentgeny etc.), telekomunikacja (stacje bazowe, telefony, tablety), finanse (bankomaty, wpłatomaty etc.), przemysł zbrojeniowy, samochodowy i wiele innych. Co nie oznacza, iż w najbliższych latach tendencja ta się utrzyma.


Z kolei polski rynek e-commerce rośnie w tempie 50% rocznie, a co drugi producent oprogramowania interesuje się aplikacjami mobilnymi. W tym przypadku są to głównie firmy z Wlk. Brytanii, Skandynawii i Stanów Zjednoczonych. Kolejny ciekawy trend to firmy rosyjskie, które właśnie w Polsce budują przyczółki biznesowe do ekspansji na rynek Europy Zachodniej. W ostatnim czasie na naszej scenie przybyło przynajmniej kilku nowych graczy z tego obszaru. Dodatkowo warto wspomnieć o nowej niszy, która staje się coraz bardziej popularna, czyli rynku gier. W Polsce rozwija się on na tyle dynamicznie, że pojawiła się grupa firm wyspecjalizowanych w testach i usługach R&D dla producentów gier ze Stanów Zjednoczonych, Kanady, Niemiec, Australii i Japonii, czyli światowych potentatów w tym obszarze. Jest to również branża, która rośnie rok do roku w dwucyfrowym tempie.


Na koniec warto podkreślić stabilizację zatrudnienia w wyżej wymienionych obszarach. Zazwyczaj strategiczne plany firmy typu startup w rozwoju oprogramowania bądź centrum R&D zakładają co najmniej 5- lub 10-letni okres rozwoju do momentu nasycenia. Standardowy cykl samego wdrożenia nowego pracownika waha się w granicach 6-12 miesięcy, co czyni każdą nowo zatrudnioną osobę niezwykle cennym nabytkiem. Przekłada się to na warunki oraz komfort pracy. Im większa rotacja, tym mniej opłacalna inwestycja. Tym bardziej że w przypadku tego typu biznesu największym dobrem i wartością firmy są pracownicy!


Warto również podkreślić, że ok. 20-30% pracowników jest outsourcowanych, a zdecydowana większość pracuje na etat. Tendencja ta jednak się zmienia i coraz więcej firm decyduje się na przynajmniej częściowe zatrudnienie zewnętrzne z kilku powodów:
1. Mniejsze ryzyko biznesowe w początkowej fazie projektu - firma płaci tylko i wyłącznie za czas przepracowany przez programistę.
2. Równocześnie wykluczane zostają jednorazowe wysokie koszty rekrutacji tegoż pracownika.
3. W przypadku wycofania się pracownika z projektu w interesie firmy dostarczającej zasoby jest jak najszybszy replacement, aby mieć ciągłość realizowanego zadania.
4. Na każdym etapie outsourcowane zasoby można przejąć od firmy outsourcingowej.


Taki trend sprawia, że jednym z głównych beneficjentów tego typu przedsięwzięć na rynku polskim będą firmy outsourcingowe oferujące konkretnych specjalistów IT lub też "wypożyczające" całe zespoły projektowe. Według obserwacji Antal International, jest to rynek, który będzie rósł w tempie 20% rocznie przez kilka najbliższych lat.


Łukasz Kośnik jest menedżerem zespołu specjalizującego się w rekrutacji specjalistów i menedżerów do branży IT w Antal International



Polska branża IT na tle regionu

Z danych Pierre Audoin Consultants wynika, że Polska w roku 2015 będzie drugim pod względem wielkości (4,1 mld euro) po Rosji i czwartym pod względem średniorocznego wzrostu w latach 2011-2015 (7,2%) rynkiem IT Europy Środkowo-Wschodniej.

WIĘCEJ W RAPORCIE COMPUTERWORLD TOP200Na rozwój rynków IT w krajach Europy Środkowo-Wschodniej wpływ będzie miało kilka czynników. Do najważniejszych z nich należą: bezpośrednie inwestycje zachodnich koncernów; skuteczne wykorzystanie funduszy europejskich oraz akceptacja przez klientów firm IT nowych trendów, w tym najważniejszego z nich - cloud computing.

Powrót inwestorów


Po trzech latach przerwy powraca zainteresowanie inwestorów rynkiem Europy Środkowo-Wschodniej. Największa liczba transakcji fuzji i przejęć miała miejsce w latach 2007-2008. Międzynarodowi inwestorzy byli wówczas zainteresowani przejmowaniem zarówno integratorów systemów i producentów oprogramowania, jak i dystrybutorów. Wyceny tych spółek znacznie przekraczały zaś średnią dla podobnych firm z Europy Zachodniej.

to wartość transakcji fuzji i przejęć firm IT w całej Europie Środkowo-Wschodniej w latach 2012-2014.
W 2009 r. nastąpił znaczący spadek zainteresowania inwestowaniem w naszym regionie. Powodem był fakt, iż rynki te przestały być postrzegane jako szybko rozwijające się, a stały się rynkami wysokiego ryzyka. Przed rokiem 2008 kupowano duże przedsiębiorstwa. Zachodnie koncerny chciały bowiem jak najszybciej wejść na nowe rynki i od razu zdobyć jak największy w nich udział. Teraz poszukiwane są raczej mniejsze firmy, których przejęcie niesie ze sobą mniejsze ryzyko niepowodzenia. Dodatkowo zwraca się uwagę na stan finansów tych podmiotów, jakość kadry zarządzającej i brak uzależnienia od jednego tylko typu klientów - dużych firm, sektora MŚP i administracji.

W 2012roku spodziewane jest ponowne zwiększenie zainteresowania transakcjami fuzji i przejęć na rynku IT Europy Środkowo-Wschodniej. Powodem jest powrót tych rynków na stabilną ścieżkę wzrostów. Choć kupcy zachowują się bardziej pragmatycznie wydłużając czas związany z przejęciem pełnej kontroli nad przejmowanym przedsiębiorstwem. Najbardziej interesującymi rynkami z punktu inwestorów są Polska i Turcja, w dalszej kolejności zaś także Rosja i Rumunia. W latach 2012-2014 wartość transakcji fuzji i przejęć firm IT w całej Europie Środkowo-Wschodniej szacowana jest na 500 mln euro. Większość dotyczyć będzie przejęć systemu integratorów z kompleksową ofertą, własnymi produktami, lojalnymi klientami, stabilnym rynkiem, a co najważniejsze - osiągających zyski.


Fundusze europejskie a projekty IT


Dzięki funduszom europejskim sektor publiczny stał się największym klientem środkowoeuropejskiej branży IT na oprogramowanie i usługi. Największy udział w wydatkach na IT ma on w Rumunii (30%), Czechach (27%) i na Węgrzech (26%). W Polsce sytuacja jest nieco "gorsza", a sektor administracji odpowiada za ok. 20% wydatków.


Polska jest jednak bez wątpienia krajem, który w najlepszy sposób potrafi wykorzystywać fundusze unijne do prowadzenia projektów informatycznych. Żaden inny kraj w regionie Europy Środkowo-Wschodniej nie był tak zdeterminowany, aby pozyskiwać fundusze na małej i średniej wielkości projekty w sektorze publicznym. Choć oczywiście wiele więcej można by było jeszcze zrobić. Najwięcej okazji zostało "straconych" przez instytucje administracji centralnej. Do roku 2013 zaplanowano w polskim sektorze publicznym projekty za 1 mld euro, wiele z nich wciąż jest jednak na etapie planów. Mimo tych porażek, wiele polskich firm IT skorzystało na projektach IT finansowanych ze środków unijnych.


Pozostałe pięć krajów unijnych z Europy Środkowo-Wschodniej (Węgry, Czechy, Rumunia, Słowacja i Bułgaria) nie miało podobnych sukcesów w wykorzystaniu funduszy unijnych w projektach IT. Powodem były: brak dobrego zarządzania, małe zainteresowanie władz lokalnych oraz brak transparentności w projektach. Strata ostatnich lat może być nie do odrobienia w przyszłości. W perspektywie finansowej na lata 2014-2020 może bowiem nie być już tyle pieniędzy na finansowanie projektów IT. Fakt ten może też znacząco zmniejszyć udział sektora publicznego w wydatkach na IT.


Cloud computing na różnym poziomie


Porównując kraje regionu Europy Środkowo-Wschodniej, Polska znajduje się na szarym końcu, jeśli chodzi o wykorzystanie rozwiązań oferowanych w chmurze. Podobnie konserwatywni w stosunku do cloud computing są przedsiębiorcy z Czech i Słowacji. W przypadku Polski powodem mogą być znaczące inwestycje we własną infrastrukturę IT dokonane przez polskie firmy w ciągu ostatnich 5 lat. Mniejsze zainteresowanie chmurą w Polsce i Czechach to również większa chęć posiadania na własność zasobów IT, a także silna pozycja CIO w zarządach firm. Ci zaś nie chcą umniejszania swojej roli przez wydzielanie zasobów IT na zewnątrz.


Znacznie bardziej pozytywnie nastawieni do cloud computing są przedsiębiorcy z państw z południa naszego regionu Europy, np. na Bałkanach. Powodem może być fakt, iż stosowana w firmach infrastruktura IT znajduje się tam na znacznie niższym poziomie, zbliżonym bardziej do sektora MŚP niż dużych przedsiębiorstw. Najbardziej obiecującym rynkiem dla firm oferujących usługi cloud computing jest jednak Rosja. Przykładowo bowiem, mimo powszechnych obaw o bezpieczeństwo informacji, rosyjscy przedsiębiorcy powszechnie stosują rozwiązania do przechowywania danych w chmurze (Storage-as-a-Service).


Jeśli zaś chodzi o sektory gospodarki, to temat cloud computing w Polsce najczęściej pojawia się w bankach i firmach telekomunikacyjnych. Cały rynek jest jednak wciąż na etapie zapoznawania się z tą wciąż młodą koncepcją. Ewangelizacją rynku zajmują się obecne na polskim rynku, duże międzynarodowe koncerny -HP, IBM czy Microsoft. W gotowości na projekty cloud computing czekają zaś firmy doradcze i integratorzy systemów. Jest szansa, że jeszcze w tym roku pojawią się pierwsze z nich.


Eugen Schwab-Chesaru, George Mironescu są analitykami firmy Pierre Audoin Consultants.

Polska silna kompetencjami

Nad Wisłą z każdym rokiem przybywa ośrodków zajmujących się rozwojem oprogramowania i technologii IT. Centra rozwojowe otwierają u nas największe firmy informatyczne. Przewagą Polski są przede wszystkim kompetencje specjalistów IT.

WIĘCEJ W RAPORCIE COMPUTERWORLD TOP200Okazuje się, że w polskich oddziałach zagranicznych koncernów rozwijane są elementy wszystkich niemal rodzajów rozwiązań IT - od sprzętu infrastrukturalnego, przez technologie mobilne, aż po aplikacje biznesowe. Centra rozwoju technologii IT otwierają w Polsce kolejni światowi gracze branży IT. Najczęściej takie ośrodki powstają we Wrocławiu, Krakowie, Warszawie i Gdańsku. Przedstawiciele firm prowadzących w Polsce projekty badawczo-rozwojowo zgodnie przyznają, że mocną stroną wspomnianych miast jest zaplecze edukacyjne. Nie bez znaczenia jest również infrastruktura komunikacyjna oraz różnego rodzaju zachęty stosowane przez lokalne władze.

Jednak tym, co przekonuje zagranicznych dostawców rozwiązań IT do inwestowania w naszym kraju jest przede wszystkim duża dostępność odpowiednio wykształconych architektów, programistów i inżynierów wszelkich specjalności IT. Poza znajomością nowoczesnych języków i technik programowania polscy specjaliści potrafią również sprawnie porozumieć się w językach obcych i skutecznie pracować w realiach międzynarodowych korporacji. Dla wielu młodych osób doświadczenia zdobyte w polskim ośrodku rozwijającym rozwiązania dla światowego koncernu otwierają drogę w kierunku udanej kariery zawodowej.


Nie bez znaczenia są też niższe niż w krajach zachodnich koszty pracy i bliskość kulturowa polskich specjalistów. Te dwa aspekty z powodzeniem wykorzystują także lokalni dostawcy oprogramowania. Choć wynagrodzenia w branży IT systematycznie rosną i stopniowo zbliżają się do poziomu krajów zachodnich, to naszą mocną stroną pozostają kompetencje, wiedza i jakość realizowanych projektów. Nie brakuje też przykładów polskich firm, które z powodzeniem realizują projekty informatyczne dla największych światowych koncernów. Coraz częściej są to bardzo kompleksowe usługi i projekty długoterminowe.


Z Polski na świat

Dużym atutem dla naszych europejskich klientów jest geograficzna i kulturowa bliskość Polski oraz właściwa relacja między jakością usług i ceną pracy.
Wojciech Zaremba, prezes zarządu Tieto Poland.Trzy ośrodki rozwoju oprogramowania posiada w Polsce firma Tieto. Oddziały w Szczecinie, Wrocławiu i Warszawie realizują projekty na zamówienie m.in. dla sektora telekomunikacji i przemysłu. Tworzone w centrach R&D Tieto rozwiązania wykorzystywane są przez operatorów sieci komórkowych z całego świata. Znajdują również zastosowanie w rozwiązaniach informacyjno-rozrywkowych dla samochodów osobowych, systemach naliczania opłat w ruchu drogowym i w przemyśle. Usługi polskiego oddziału Tieto nie kończą się jednak na rozwoju oprogramowania.

"Wartością nadrzędną jest w tym przypadku zarządzanie całym cyklem życia produktu, co umożliwia zapewnienie najszybszego czasu dotarcia na rynek, wysokiej jakości, mierzonej niską stopą zwrotu urządzeń z rynku i optymalnej ceny" - mówi Wojciech Zaremba, prezes zarządu Tieto Poland. Jego zdaniem, strategiczna decyzja o utworzeniu tak istotnego ośrodka rozwojowego w Polsce była podyktowana przekonaniem o wysokiej jakości kompetencji polskich specjalistów. "Dużym atutem dla naszych europejskich klientów jest też geograficzna i kulturowa bliskość Polski oraz właściwa relacja między jakością usług i ceną pracy" - podkreśla Wojciech Zaremba.


Podobnego zdania jest Bartłomiej Rybak, dyrektor operacyjny firmy Sii. "Często wygrywamy z konkurencją z Indii czy Chin. Naszą przewagą jest znacznie lepszy stosunek jakości do ceny usługi, elastyczność podejścia oraz strumień dodatkowych usług wliczonych w cenę. Przykład? Konkurent z Indii, świadczący masowe usługi utrzymania systemów nie jest zainteresowany wdrażaniem usprawnień pozwalających zmniejszyć pracochłonność zadań, które są jego głównym źródłem utrzymania. My takie działania traktujemy jako oczywistość w budowaniu długoterminowej relacji zaufania" - opowiada. Według niego oczywistą przewagą polskich dostawców oprogramowania na zamówienie jest indywidualne podejście do klientów oraz chęć nawiązania długoterminowej współpracy. Bazując na takim podejściu Sii świadczy usługi dla wielu międzynarodowych koncernów, m.in. UTC Fire&Security, Sabre czy Volvo IT. Spółka specjalizuje się w rozwoju systemów BPM, rozwiązań B2B i oprogramowania CRM.


Światowe kompetencje w centrum Europy


Rozwojem oprogramowania na skalę międzynarodową zajmuje się też krakowski ośrodek IBM. Otwarte w 2005 r. Laboratorium Oprogramowania realizuje projekty rozwoju ważniejszych rozwiązań aplikacyjnych koncernu - począwszy od tych na bazie DB2, po rozwiązania linii Tivoli i Websphere. Od półtora roku przy krakowskim ośrodku działa również centrum kompetencyjne wyspecjalizowane w rozwiązaniach cloud computing.


W Warszawie działa zaś wyspecjalizowane w projektowaniu systemów integrujących rozwiązania biznesowe z urządzeniami bezprzewodowymi centrum badawczo-rozwojowe Oracle. Rozwijane są tam m.in. narzędzia klasy SFA, aplikacje wielokanałowe, interfejsy dla systemów klasy ERP i CRM, a także systemy lokalizacji i rozwiązania telematyczne. Oprócz wdrożeń realizowanych na całym świecie warszawski ośrodek Oracle prowadzi również badania nad rozwojem technik programowania specyficznych dla zastosowań bezprzewodowych.


W Krakowie powstaje zaś centrum wsparcia Cisco. Ośrodek ma obsługiwać klientów koncernu z regionu EMEA (Europy, Bliskiego Wschodu, Afryki i Rosji). Władze koncernów IBM, Oracle i Cisco przyznają, że na korzyść stolicy Małopolski przemawia dostępność wykształconej kadry oraz znakomita infrastruktura komunikacyjna. "Jest to też atrakcyjne miejsce pracy dla członków zespołu, zarówno z Polski, jak i z innych krajów. Otwieramy centrum w Europie Środkowo-Wschodniej, aby być bliżej naszych klientów, zarówno w sensie odległości geograficznej, jak i strefy czasowej"- mówił w październiku 2011 r. Michael Ganser, wiceprezes Cisco odpowiedzialny za region Europy, Środkowego Wschodu i Rosji.


Wysokie kompetencje plus dobra jakość


Co ciekawe, w Krakowie powstało też centrum rozwoju technologii firmy Akamai. Amerykańska spółka specjalizuje się m.in. w rozwiązaniach pozwalających na zoptymalizowanie ruchu w internecie. Należące do Akamai serwery obsługują niemal 30% wszystkich danych przesyłanych w sieci. Wedle zapewnień przedstawicieli spółki, krakowski ośrodek jest najważniejszym centrum technologicznym firmy w Europie. Za powołaniem takiego centrum właśnie w Krakowie przemawiać miała dostępność wykształconej kadry.


Według przedstawicieli Ericpol Telecom przewaga polskich specjalistów tkwi zaś przede wszystkim w wysokiej relacji jakości do ceny realizowanych projektów. Nie bez znaczenia jest też terminowość. "W naszej części świata powoli wyrównują się inne ważne czynniki: poziom wykształcenia, wynagrodzeń i stabilność społeczno-polityczna. Dopóki w Polsce możemy odpowiednio regulować najważniejsze współczynniki rynkowe - cenę, jakość i czas dostarczenia - pozostaniemy wysoce konkurencyjni" - uważa Jan Malkiewicz szef działu marketingu i komunikacji Ericpol Telecom. Na decyzje o powierzeniu polskim programistom rozwoju oprogramowania mocno wpływa także kultura organizacyjna i etos pracy.


Łódzka spółka jest obecnie największym polskim eksporterem usług IT, z przychodami z tego tytułu przekraczającymi 200 mln zł! Trzon oferty spółki stanowi rozwój dedykowanego oprogramowania dla globalnych dostawców telekomunikacyjnych i operatorów. Rozwijane w trzech oddziałach polskich i kilku placówkach zagranicznych rozwiązania znajdują zastosowanie także w służbie zdrowia. Realizowane są też długofalowe projekty rozwojowe w zakresie systemów klasy M2M dla koncernów motoryzacyjnych. W tym zakresie klientami Ericpol Telecom są firmy z Włoch, Szwecji czy Francji.


W rozwoju oprogramowania dla zachodnich firm specjalizuje się też m.in. wrocławski SMT Software. Rękami polskich programistów tworzone są dedykowane aplikacje dla przemysłu ciężkiego, aplikacje mobilne służące rozrywce czy złożone portale B2B. Do grona klientów spółki należy m.in. Microsoft. Na zlecenie koncernu z Redmond spółka realizuje projekty związane z rozwojem wyszukiwarki internetowej Bing. "Polska jest obecnie jednym z najbardziej atrakcyjnych miejsc do lokowania centrów programistycznych na świecie. Przemawia za tym duża dostępność wykształconych specjalistów posiadających dobrą znajomość języków obcych oraz nieznaczne - w porównaniu do Indii czy nawet Ukrainy - różnice kulturowe między Polską a Europą Zachodnią" - mówi Sebastian Łękawa, prezes zarządu firmy SMT Software.


Według niego, ważna jest także gęsta siatka połączeń lotniczych umożliwiająca szybką komunikację oraz stosunkowo niskie koszty zatrudnienia specjalistów z odpowiednimi kwalifikacjami. Ważny jest dopływ młodej i dobrze wykształconej kadry, metody zarządzania i prowadzenia projektów. "Zmiany są jednak nieuchronne i w przyszłości o pozycji rynku polskiego w globalnej gospodarce będzie decydowała kreatywność i innowacyjność osób zajmujących się branżą teleinformatyczną" - kwituje Jan Malkiewicz.

Jeszcze przyjdą żniwa

Branża energetyki ma duży potencjał - w tym przedstawiciele firm IT są zgodni, jak w mało której kwestii. Kłopot w tym, że jest to wciąż potencjał ukryty.

WIĘCEJ W RAPORCIE COMPUTERWORLD TOP200Przełom poprzedniej dekady miał przynieść wielką zmianę, bo w energetyce wprowadzono unbundling - działające wcześniej jako jedna firma zakłady energetyczne musiały podzielić się na dwa niezależne podmioty: sprzedawcę i operatora sieci dystrybucyjnej. Klienci uzyskali prawo wyboru i zmiany dostawcy energii. Wszyscy liczyli, że dzięki temu energetyka zacznie mocno inwestować w IT. Tak się jednak nie stało - firmy energetyczne skoncentrowały się na zmianach modelu operacyjnego, pozostawiając kluczowe decyzje w obszarze IT na później.

Według danych ośrodka kompetencyjnego Energy Insights, należącego do firmy badawczej IDC, Polska bardzo odstaje nie tylko od Europy Zachodniej, ale nawet od swoich południowych sąsiadów pod względem wydatków na IT w branży utilities. Na jednego mieszkańca wydajemy kilka razy mniej, a w całej strukturze wydatków znacznie mniej na usługi IT.


Firmy energetyczne mają do zrobienia dwa kroki. Pierwszy, reaktywny, to dostosowanie architektury i funkcji systemów IT do nowych procesów po unbundlingu i uwolnieniu rynku. Drugi, proaktywny, to wykorzystanie potencjału, jaki niesie informatyka do budowy przewagi konkurencyjnej. Takie zmiany wymusi rynek, który po dokończeniu procesu liberalizacji i uwolnieniu taryfy G, co staje się coraz bliższą perspektywą, nie będzie już taki sam jak dzisiaj. Zmieni go także nadejście ery sieci inteligentnych.


Plany na zmianach


Wyzwaniem jest jednoczesne prowadzenie kilku rodzajów transformacji w tak dużych i złożonych organizmach gospodarczych, jakie tworzą grupy energetyczne. Sama transformacja IT jest tylko jednym z tych procesów i w naturalny sposób musi zostać z nimi zsynchronizowana.


Trwający do tej pory proces konsolidacji (terytorialnej i biznesowej) czterech wielkich grup energetycznych w Polsce, w połączeniu z dużą niestabilnością składu zarządów tych podmiotów (wszak to firmy państwowe z karuzelą stanowisk uruchamianą w ministerialnych gabinetach) nie ułatwiał zadania. Ciągle doskwiera brak planu rozwoju dla całego rynku energetycznego, czyli możliwie szczegółowej wizji, gdzie poszczególne grupy energetyczne chciałyby być za 5 lat.


W efekcie postęp był daleko poniżej oczekiwań. Branża energetyczna dała firmom IT znacznie mniej zamówień, niż by mogła.


Czego brakuje? Przede wszystkim widać niedostatek zainteresowania efektywnością kosztową, bo w przypadku firm energetycznych w Polsce zysk nie jest podstawowym celem ich działalności. W takiej sytuacji korzyści biznesowe, zwłaszcza potencjalne, przestają być motorem działań. Firmy energetyczne nie wykorzystywały w pełni możliwości nowych technologii IT, które umożliwiają gromadzenie, przetwarzanie i analizę ogromnej ilości danych pozyskiwanych z urządzeń sieciowych: już eksploatowanych oraz nowo instalowanych.


W efekcie mamy niewiele inwestycji w nowoczesne systemy monitorowania sieci i analizy informacji, pozwalające na zmniejszenie strat sieciowych, optymalizację wydatków związanych z planowaniem i rozbudową sieci, także - co najważniejsze dla odbiorców - poprawę jakości i niezawodności dostaw energii. Co gorsza, brakuje mechanizmu napędzającego innowacyjność, bo taryfa opiera się wprost na mechanizmie CAPEX, czyli zależy od wydatków na rozbudowę systemów i produktów, a to nie zachęca do ograniczania kosztów operacyjnych.


Brak dobrych systemów może hamować tworzenie nowoczesnych produktów, adresowanych do odpowiednich grup klientów czy usług typu multi-utilities. Stwarza też bariery w budowaniu podstaw systemów inteligentnych.


Energetyce brakuje także silnych osób na stanowiskach CIO, które byłyby w stanie przekonać zarządy do nowych rozwiązań, pokazując, co biznes może zyskać dzięki IT. Takich CIO, którzy mogliby być aktywnymi graczami, decydującymi o rozwoju spółek energetycznych.


Kłopoty i problemy


Branżę IT ucieszyło ogłoszenie kilku wielkich przetargów w kluczowych dla energetyki obszarach - przede wszystkim dotyczących systemów billingowych i CRM, zarządzania majątkiem i GIS, czy pierwszych dużych działań w obszarze sieci inteligentnych. Niestety, przetargi te ujawniły słabości energetycznego IT. Brak wizji i wystarczającej wiedzy doprowadził do kumulowania się niejasności i odwlekanych decyzji w postaci dużych problemów i wyzwań, z którymi - jak pewnie zakładano - być może poradzi sobie ktoś inny. Wtedy tworzenie długofalowej wizji faktycznie zostało zepchnięte na dostawców w ramach przygotowywanych przetargów.


W takich warunkach przetargi trwają niezwykle długo i można mieć wątpliwości co do powodzenia prowadzonych później projektów (z których część może mieć wartość milionów złotych). Wraz z upływem lat potrzebnych na przetarg i realizację wdrożenia potrzeba biznesowa, która leżała u podstaw decyzji o konkretnym przedsięwzięciu, staje się coraz mniej aktualna.


Można przypuszczać, że gdyby systemy billingowe w energetyce, na które dzisiaj są rozpisane przetargi, zostały wdrożone cztery albo pięć lat temu, to otworzyłyby się już nowe możliwości rozwoju. W efekcie rynek utilities byłby nieporównanie większy niż obecnie. Wszyscy stracili ten czas - i energetyka, i branża IT.


Istotnym czynnikiem jest też silna pozycja lokalnych dostawców, dysponujących kilkusetosobowymi zespołami kompetencyjnymi. Firmy takie jak Asseco i Sygnity od lat obsługują sektor energetyczny. Polskim rynkiem IT wstrząsnęły niedawne spory wokół jednego z kluczowych przetargów, na Informatyczny System Obsługi Klienta w Enei). W efekcie z udziału w przetargu zrezygnowało Asseco, skarżąc się, że preferowano w nim zachodnich dostawców. Problem jest bardzo istotny, a podejście firm energetycznych do tej kwestii (czy stawiać na lokalnych silnych dostawców, czy zagranicznych, dysponujących wieloma wdrożeniami na świecie) będzie miało istotne znaczenie dla rozwoju rynku IT w Polsce.


Szerokie spektrum


Oczywiście oprócz czterech kluczowych grup energetycznych ważnym klientem dla firm IT są rozsiane po całej Polsce zakłady energetyki cieplnej. Duże podmioty gospodarcze, jakimi są producenci energii, mają działy IT wspierające ich działalność, ale tempo rozwoju i potrzeby biznesu są tutaj nieporównanie mniejsze niż w przypadku dystrybucji i sprzedaży energii. Ważnym klientem dla IT jest również PSE Operator, firma o szczególnym znaczeniu dla całego rynku energetycznego.


W klasyfikacji rynków firmy IT zazwyczaj nie wyróżniają osobno energetyki. Za ten rynek są odpowiedzialni szefowie działów obsługujących branżę użyteczności publicznej, obejmującej podmioty dysponujące "twardą" infrastrukturą, co faktycznie oznacza przede wszystkim gazownictwo oraz wodociągi i kanalizację. Na tym rynku także mamy potentatów, takich jak PGNiG czy Gaz-System, oraz szereg lokalnych, komunalnych spółek, jednak nigdzie nie widać tak dużej jednostkowej koncentracji i potencjału do wzrostu jak w kluczowych grupach energetycznych.


Wzrost przychodów dostawców IT w branży utilities, widoczny w tegorocznej tabeli TOP200, to także efekt zwiększonej sprzedaży do całego sektora użyteczności publicznej, a nie samej energetyki. W sumie podmioty widoczne w TOP200 deklarowały przychód z sektora na poziomie ponad 800 mln złotych, czyli o prawie 250 mln więcej niż przed rokiem.

Budowa sieci inteligentnych da branży energetycznej nowy impuls do inwestycji w teleinformatykę. W początkowym okresie zyski branży IT będą ograniczone, bo gros pieniędzy powędruje do producentów nowoczesnych liczników. W dłuższej perspektywie uzyskany dzięki inteligentnym pomiarom ogrom danych do analizy stanowić będzie impuls rozwojowy systemów CRM nowej generacji. Z drugiej strony rozwój inteligentnych sieci energetycznych przyczyni się do rozwoju sieci domowych HAN (Home Area Network), a dodatkowo napędzi koniunkturę na rynku IT.
Na to wszystko przyjdzie jednak jeszcze poczekać, ale widać już pierwsze działania - pionierem jest Grupa Energa z wdrożeniem projektu smart metering, w którym wykonawcą centralnego systemu klasy MDM (Meter Data Management) została firma ATM Software. Spośród firm światowych swój długofalowy plan budowania pozycji lidera w obszarze smart grids konsekwentnie realizuje IBM. Liczące się w energetyce firmy IT uczestniczą także w projektach pilotażowych smart city, obejmujących intensywne wykorzystanie ICT do zarządzania efektywnością energetyczną. W kolejnych latach znaczenie energetyki dla branży IT będzie stale rosnąć.

Wyzwania dla polskich miast

1 bln 130 mld zł musi zainwestować ogółem 12 największych polskich miast, by osiągnąć do 2035 roku poziom rozwoju infrastruktury miejskiej porównywalny z obecnie istniejącym w najbardziej rozwiniętych miastach zachodnioeuropejskich.

WIĘCEJ W RAPORCIE COMPUTERWORLD TOP200Na świecie coraz większą popularność zyskuje koncepcja tzw. inteligentnych miast (ang. smart cities). W Europie kilka miast rozpoczęło już działania w tym kierunku. Amsterdam wdraża projekt Smartcity, a z polskich miast Katowice przygotowały analizy w tym zakresie.

Idea inteligentnych miast nie jest rozwinięciem idei inteligentnych liczników i inteligentnych sieci przesyłowych (smart meters i smart grid), które są obecnie popularne w sektorze energetycznym. To raczej pomysł na stworzenie miasta, które jest przyjazne mieszkańcom i oferuje im wygodne warunki życia, a jednocześnie jest neutralne dla środowiska naturalnego. Nie zmienia to faktu, że często jednym z podstawowych celów wdrażania koncepcji inteligentnego miasta jest redukcja wytwarzania CO2 oraz zredukowanie zużycia energii. Na przykład, Oslo określiło (według koncepcji PwC) możliwości zmniejszenia zużycia energii o 31% (4 TWh) oraz redukcji emisji CO2 o 400 tys. ton na rok. Są to działania częściowo zbieżne z celami koncepcji inteligentnych liczników i inteligentnych sieci.


W przypadku idei smart cities brak jest jednego standardowego podejścia. Mówimy raczej o różnych cząstkowych programach, które są często realizowane równocześnie i na zasadzie "małych kroków" mają doprowadzić do osiągnięcia celów postawionych przez władze miast. Do takich programów mogą należeć:
- wymiana oświetlenia ulicznego na energooszczędne;
- edukacja mieszkańców w zakresie oszczędności energii i wpływu na środowisko;
- zmiany w gospodarce zarządzania odpadami;
- uruchomienie programów ograniczających lub usprawniających ruch na ulicach.


Pokonać dystans


W kontekście tych tendencji warto spojrzeć na wyniki przeprowadzonego w ubiegłym roku badania PwC: "Wyzwania inwestycyjne głównych miast Polski. Perspektywa 2035". Mimo dużego postępu odnotowanego w okresie transformacji, polskie miasta nadal dzieli ogromny dystans rozwojowy w stosunku do miast zachodnioeuropejskich. W raporcie podsumowującym wyniki badania dokonano szacunkowego wyliczenia skali inwestycji, które musiałyby być zrealizowane po to, by w ciągu ćwierćwiecza (do roku 2035) polskie miasta osiągnęły poziom nasycenia infrastrukturą miejską zbliżony do obserwowanego obecnie w miastach Europy Zachodniej (dotyczy to także infrastruktury teleinformatycznej), zapewniając tym samym swoim mieszkańcom porównywalne do zachodnioeuropejskich warunki życia i prowadzenia działalności gospodarczej. Rok 2035 wybrany został umownie: po 23 latach transformacji gospodarczej Polski (od roku 1989), oznacza on kolejne 23 lata doganiania pod względem gospodarczym Europy Zachodniej.


W ramach prac nad przygotowaniem raportu dokonaliśmy podziału na inwestycje, za które główną odpowiedzialność ponosi miasto oraz na te, które mogą być finansowane przede wszystkim z innych źródeł publicznych lub prywatnych. Przyjęliśmy, że miasta ponoszą główną odpowiedzialność za inwestycje w: sieć komunikacji publicznej, stan ulic, ścieżki rowerowe, szkoły, przedszkola i żłobki, infrastrukturę internetową, system zagospodarowania odpadów komunalnych oraz kanalizację i oczyszczalnie ścieków. Oszacowaliśmy także, iż miasta ponoszą średnio jedną trzecią odpowiedzialności za inwestycje związane z budową i modernizacją szpitali oraz niewielką, trzyprocentową odpowiedzialność za infrastrukturę mieszkaniową. Wszystkie te obszary są przedmiotem opracowań w ramach koncepcji smart cities.


Wyniki badania przeprowadzonego przez ekspertów PwC pokazują, że jeśli w 12 badanych miastach miałaby do roku 2035 powstać infrastruktura miejska porównywalna z obecnie istniejącą w dobrze rozwiniętych miastach Europy Zachodniej, to - biorąc pod uwagę przewidywaną wielkość tych miast - w ciągu całego ćwierćwiecza 2011-2035 trzeba byłoby dokonać łącznych inwestycji sięgających około 1 130 mld zł (w cenach stałych roku 2011). Ta suma uzmysławia, jak ogromny wysiłek w zakresie rozwoju infrastruktury czeka polskie miasta, a jednocześnie pokazuje, jak ogromne pole do popisu jest dla inwestycji w inteligentne miasta.


Wojciech Kuśnierek jest wicedyrektorem Doradztwa Biznesowego w Grupie Energetycznej PwC.

Nowe lokalizacje dla usług BPO/ITO

Rośnie konkurencja między polskimi miastami o inwestycje sektora nowoczesnych usług dla biznesu. Do niedawna największą liczbę projektów z obszaru BPO, SSC i ITO przyciągało siedem aglomeracji - Warszawa, Kraków, Wrocław, Łódź, Poznań oraz Metropolia Silesia i Trójmiasto. Do gry powoli zaczynają wkraczać mniejsze ośrodki, takie jak Białystok, Olsztyn, Lublin, Rzeszów, Opole czy Bielsko-Biała.

WIĘCEJ W RAPORCIE COMPUTERWORLD TOP200Jak wynika z raportu "Sektor nowoczesnych usług biznesowych w Polsce 2012", przygotowanego przez Związek Liderów Sektora Usług Biznesowych w Polsce (ABSL), w kraju działa już 340 centrów usług z kapitałem zagranicznym, ulokowanych głównie w dużych miastach (choć coraz częściej także w mniejszych ośrodkach) i zatrudniających w sumie 85 000 pracowników. To o 50% więcej niż w 2009 r. Tylko w ciągu ostatniego roku przybyło 15 000 nowych miejsc pracy, a wartość sektora wzrosła o ok. 3 mld zł i dziś wynosi ok. 12 mld zł.

"Zatrudnienie w sektorze już w tym roku przekroczy 100 000 osób. Polska jest obecnie numerem jeden w Europie, czyli najlepszą i najszybciej rozwijająca się lokalizacją dla coraz bardziej zaawansowanych usług. Na świecie wyprzedzają nas tylko Indie i Chiny" - komentuje Jacek Levernes, prezes ABSL, członek zarządu HP Europa, Bliski Wschód i Afryka (EMEA), wiceprezes HP Global Business Services EMEA. "Polska jest zagłębiem wiedzy, dobrych praktyk i najwyższych standardów obsługi. Widać nas bardzo wyraźnie na globalnej mapie korporacyjnego biznesu - dodaje.


Do Polski trafia już co trzecie globalne centrum biznesowe lokowane w Europie Środkowo-Wschodniej. Co więcej, jak pokazują szacunki ABSL, centra usług biznesowych w naszym kraju odpowiadają już za niemal 40% ogólnej puli etatów w regionie CEE. Polska efektywnie konkuruje o zaawansowane projekty outsourcingowe z takimi potęgami, jak Indie czy Chiny, i jest już w pierwszej piątce najważniejszych lokalizacji na globalnej mapie usług biznesowych.


"Głównymi atutami Polski, warunkującymi jej atrakcyjność dla międzynarodowych koncernów oferujących usługi outsourcingowe są: centralna lokalizacja, członkostwo w Unii Europejskiej, atrakcyjna relacja kosztów do jakości usługi, niskie ryzyko oraz dostępność wysoko wykwalifikowanych kadr" - wyjaśnia Kinga Piecuch, członek zarządu Xerox Polska. "Wyróżniamy się również pod względem znajomości języków i choć w anglojęzycznej obsłudze nie zawsze możemy konkurować z Indiami czy Egiptem, to już w przypadku obsługi kontraktów z Niemiec oraz zleceń wymagających wielojęzykowych kompetencji znajdujemy się w zdecydowanej światowej czołówce" - dodaje.


Profil inwestycji


Najwyższą liczbę (131) stanowią centra usług biznesowych (Business Process Outsourcing - BPO) oraz informatycznych (Information Technology Outsourcing - ITO), które odpowiadają za 45% ogólnego zatrudnienia w branży. Centrów usług wspólnych (Shared Services Centers, SSC) jest 113 i zatrudniają one 35% specjalistów z sektora. Z kolei pozostałe jednostki (93) to centra badawczo-rozwojowe (Research & Development, R&D), w których pracuje 20% pracowników z branży usługowej. Polska wyróżnia się spośród innych krajów regionu szerokim spektrum obsługiwanych procesów. Zlokalizowane tutaj jednostki najczęściej świadczą usługi z zakresu księgowości i finansów (108) oraz IT (107), ale realizują również projekty z obszaru HR, zakupów, sprzedaży, marketingu, audytu, doradztwa i wielu innych. Z danych opublikowanych w raporcie ABSL wynika, że większość centrów charakteryzuje kompleksowa oferta, a z roku na rok przybywa coraz bardziej zaawansowanych usług i procesów, których wykonywanie wymaga specjalistycznej wiedzy.


"Nasi klienci, którzy zdążyli już przekonać się, o ile większą efektywność osiągają dzięki zleceniu nam swoich procesów biznesowych, przekazują nam kolejne zadania" - mówi Agnieszka Jackowska, dyrektor zarządzająca Infosys BPO Poland. "W skali całej polskiej gospodarki oznacza to, że coraz więcej kluczowych i strategicznych procesów biznesowych wielu globalnych firm jest realizowanych w Polsce. Daje to więcej miejsc pracy dla naszych specjalistów i gwarancję wzrostu jednego z coraz bardziej innowacyjnych sektorów polskiej gospodarki - dodaje.


Siedem lokalizacji wiodących


Wyróżniającymi lokalizacjami pod inwestycje z branży outsourcingowej jest aż 7 polskich aglomeracji. Są to: Warszawa, Kraków, Wrocław, Łódź, Metropolia Silesia, Trójmiasto i Poznań, gdzie znajduje się ponad 80% wszystkich centrów usług w Polsce. Najwyższą liczbę miejsc pracy generują pierwsze trzy miasta. I tak, w krakowskich centrach usług pracuje ok. 20 000 pracowników (23% ogólnego zatrudnienia w kraju), w warszawskich (17%) i wrocławskich (15%) - po 10 000 osób. W ciągu ostatnich kilku miesięcy swoją pozycję na lokalnym rynku szczególnie wzmocniły Trójmiasto i Poznań. W stolicy Wielkopolski w 2011 r. zainwestowały takie koncerny jak McKinsey & Company czy Samsung. Z kolei w Trójmieście pojawiły się Bayer, OIE Support czy Metsa Group.


O silnej pozycji największych polskich miast na inwestycyjnej mapie świata świadczą międzynarodowe rankingi. Według grupy badawczej Tholons (2012), Kraków zajmuje obecnie 11. miejsce wśród najbardziej atrakcyjnych aglomeracji outsourcingowych na świecie. Z kolei ranking European Cities and Regions of the Future, umieścił Katowice, Kraków oraz Lublin na trzech pierwszych miejscach w kategorii najlepszych strategii pozyskiwania inwestycji w Europie Wschodniej.


IT w cenie, szczególnie w Krakowie


Przez ostatnie kilka lat czołowe aglomeracje zbudowały swoją specjalizację usługową. Jak wynika z raportu ABSL, usługi IT są dostarczane przez 107 centrów z zagranicznym kapitałem, co plasuje je na drugim miejscu wśród najczęściej obsługiwanych procesów biznesowych (po usługach finansowo-księgowych i przed działalnością badawczo-rozwojową). Zdecydowanie największym udziałem podmiotów świadczących usługi informatyczne charakteryzuje się Kraków, za nim plasuje się Trójmiasto i Metropolia Silesia. Zbudowanie konkretnej specjalizacji zależało od tzw. HR pool, czyli dostępu do specjalistów o określonych kompetencjach oraz od typu uczelni przeważających w danej lokalizacji.


Jak wynika z raportu ABSL, kierunki, których absolwenci najczęściej znajdują zatrudnienie w centrach SSC, BPO/ITO oraz R&D, to obok ekonomii i administracji, informatyka oraz kierunki inżynieryjno-techniczne. Studenci tych trzech grup studiów wyższych stanowili w latach 2008-2010 średnio 34% wszystkich osób kończących polskie uczelnie. Rosnącej liczbie informatyków sprzyjały m.in. kampanie promujące kierunki ścisłe jako przyszłościowe i ułatwiające późniejszy start zawodowy. Tak wysoki odsetek absolwentów kierunków ścisłych nie pozostaje bez wpływu na specjalizację wiodących ośrodków outsourcingowych w Polsce.


Małe miasta wchodzą do gry?


W najbliższych miesiącach możemy obserwować wzmożoną konkurencję polskich miast o napływ projektów, a co za tym idzie - nowych atrakcyjnych miejsc pracy. To szansa dla mniejszych ośrodków, aby wypromować się i zaistnieć w świadomości globalnych inwestorów. Już w ostatnich miesiącach i latach można było usłyszeć o czołowych korporacjach wybierających małe i średnie miasta. Przykładowo Itella - fiński potentat z obszaru zarządzania dokumentacją finansowo-księgową - po raz drugi postawiła na Toruń i uruchomiła w mieście swoje centrum IT. Capgemini rozszerzyło listę lokalizacji o Opole, w którym powstała jednostka świadcząca usługi z obszaru outsourcingu procesów informatycznych - ITO. W Olsztynie swoje centrum usług ma Citibank, w Białymstoku zainwestowało Transition Technologies czy Intrum Justitia, w Bielsku Białej ulokował się Fiat Services, z kolei w Koninie działa Arvato Services. Na mapie centrów lokalizacji dla usług biznesowych obecność zaznaczył Lublin, gdzie swoje centra usług założyły takie firmy jak Genpact czy Telekomunikacja Polska. Również polskie firmy z sektora usług dla biznesu uważnie przyglądają się ofertom miast, także tych mniejszych. Przykładem może być Holicon, jeden z liderów polskiego rynku call/contact center. Firma ma swoje oddziały w Poznaniu i Warszawie, ale centrum usług otworzyła również w Ostrowie Wielkopolskim.


"Dla władz lokalnych liczy się każde nowe miejsce pracy, szczególnie w sytuacji, kiedy stopa bezrobocia w regionie jest wyższa niż średnia krajowa. Dlatego inwestor, który podejmie decyzję o utworzeniu swojego centrum w mniejszej miejscowości, może w większości przypadków liczyć na szerokie zaangażowanie i wsparcie decydentów w proces rekrutacji i poszukiwania odpowiedniej powierzchni biurowej w mieście czy pośredniczenia w kontakcie z potencjalnymi partnerami, takimi jak lokalne urzędy pracy lub szkoły" - wylicza Joanna Borowicz, dyrektor Departamentu Zasobów Ludzkich i Komunikacji w Holicon. "Warto również pamiętać o specyfice rynku pracy w mniejszych miejscowościach. Niższa konkurencja o kadry w naturalny sposób sprzyja obniżeniu poziomu rotacji w działających centrach oraz budowaniu trwałych relacji między pracodawcą a pracownikiem - dodaje.


Mimo że nadal większość inwestycji lokowana jest w miastach z grupy siedmiu, mniejsze ośrodki coraz odważniej promują się jako wschodzące lokalizacje dla biznesu. Wsparcie od władz centralnych zachęcających do inwestowania właśnie w mniejszych lokalizacjach, narastająca konkurencja o pracownika w miastach takich jak Warszawa, Kraków czy Wrocław oraz atrakcyjne koszty prowadzenia biznesu to jedne z najmocniejszych atutów małych graczy. Inwestorzy wskazują również na zaangażowanie władz lokalnych zmotywowanych w walce o nowe projekty, niezależnie od ich skali i specjalizacji.


Eksperci nie przewidują jednak przeniesienia strumienia projektów do mniejszych miast. Zgodnie z raportem ABSL, o wysokiej pozycji poszczególnych ośrodków na inwestycyjnej mapie Polski decyduje obecność silnych ośrodków akademickich, dobra infrastruktura oraz dostępność nowoczesnej powierzchni biurowej, a to domena głownie dużych aglomeracji. Mniejsi gracze mają jednak szansę na ciekawe polskie i globalne projekty. W związku z rosnącą konkurencją wśród pracodawców sektora usług w dużych miastach i stopniowego nasycania się tam rynku pracy, firmy coraz częściej będą decydować się na dywersyfikację lokalizacji - kluczowe centrum usług działające w metropolii i jednostka wspierająca lub oddział w mieście spoza grupy siedmiu aglomeracji. Aby jednak skutecznie walczyć o nowe miejsca pracy, mniejsze ośrodki powinny szczególnie zadbać o jakość transportu i połączeń z głównymi miastami oraz o powierzchnię biurową wysokiej jakości.


Tomasz Podolak jest doradcą zarządu organizacji ABSL.

Liczy się tylko smartfon!

Według prognoz IDC, w Polsce w 2012 r. sprzedaż smartfonów po raz pierwszy przewyższy sprzedaż prostych telefonów komórkowych.

WIĘCEJ W RAPORCIE COMPUTERWORLD TOP200Wprawdzie w I kwartale 2012 r. smartfony stanowiły jeszcze tylko 47,5% rynku urządzeń mobilnych, ale ich udział będzie szybko wzrastał. Dla IDC smartfonem jest telefon wyposażony we w pełni funkcjonalny system operacyjny oraz możliwość instalowania aplikacji firm trzecich. Ekran dotykowy nie jest jednak niezbędnym warunkiem, aby telefon uznać za smartfon.

Windows Phone i Nokia


Rok 2012 będzie szczególnie ważny dla Nokii i Microsoftu. W I kwartale 2012 r. sprzedaż smartfonów Nokii spadła w Polsce w ujęciu rocznym o 42%! W Europie Zachodnie zaś o 45%! Oznacza to, że sprzedaż Lumii z systemem Microsoftu wciąż nie rekompensuje spadku sprzedaży urządzeń z Symbianem, a szybko rosnący udział Androida (w Polsce jest to już 61%, 256-proc. wzrost rok do roku) pokazuje, że posiadacze starszych modeli Nokii zamiast Lumii wybierają smartfony z Androidem.


Choć sam system pochodzący z Microsoftu działa szybko pomimo użycia dość leciwego, jednordzeniowego procesora, a urządzenie ma ciekawą stylistykę, to jednak wycenianie najwyższego modelu Lumii niewiele taniej niż iPhone’a 4S, a drożej niż popularnego Samsunga Galaxy S2, pokazuje, że Nokia chyba wciąż żyje w świecie iluzji sprzed kilku lat, kiedy była liderem rynku urządzeń mobilnych. Malejący udział Nokii w rynku smartfonów i promocje operatorów "kup Lumię 800 taniej o 1000 zł" - ledwo kilka miesięcy po premierze - trudno uznać za dowód na skuteczność strategii Nokii, zwłaszcza jeśli chodzi o ceny jej produktów.


Dla Microsoftu zdobycie ok. 10% udziału w rynku systemów operacyjnych dla smartfonów wobec 61% udziału Androida to wciąż dużo poniżej ambicji firmy. Ale na te liczby można też popatrzeć zupełnie inaczej. Jeszcze pół roku temu udział systemu Microsoftu wynosił poniżej 1%, więc taki wzrost w ciągu pół roku jest niewątpliwie sukcesem, nawet jeśli Microsoft zawdzięcza go wyłącznie współpracy z Nokią. Pozostali producenci tylko nieznacznie zwiększyli sprzedaż urządzeń z systemem Windows Phone.


Nowi liderzy rynku

tyle wynosił udział Samsunga w rynku smartfonów zarówno w Polsce, jak i Europie Zachodniej w I kwartale 2012 r. iPhone ma udział na poziomie 4%.Jeśli porównać udziały systemu Microsoftu po I kwartale w Polsce (ok. 10%) do Europy Zachodniej (4,1%), to lokalny oddział zapewne ma się czym chwalić w centrali. Choć wynikać to może po części z naszego ubóstwa - w Europie Zachodniej 49% sprzedanych w I kwartale smartfonów stanowiły urządzenia kosztujące ponad 400 euro, np. zajmujące pierwsze miejsca w rankingach sprzedaży iPhone 4S i Samsung Galaxy S2. Dla porównania, udział smartfonów Apple w polskim rynku to w zależności od kwartału ok. 3,5-4% w ujęciu ilościowym (ale już 7-8% w ujęciu wartościowym), a więc sporo mniej niż w Europie Zachodniej (25%). Oczekiwany na jesieni iPhone 5 prawdopodobnie wiele w polskich rankingach nie zmieni z powodu ograniczonej siły nabywczej Polaków.

Na słabości Nokii zyskuje Samsung, który w IV kwartale 2011 r. wysunął się na pozycję lidera polskiego rynku, ze sprzedażą ok. miliona telefonów komórkowych (smartfonów i prostych modeli). W I kwartale 2012 r. udział Samsunga w rynku smartfonów zarówno w Polsce, jak i Europie Zachodniej wynosił ok. 40%.


Kiedy jesienią na rynku znajdzie się nowy iPhone z systemem iOS 6, Google przedstawi 5 wersję systemu Android, a Microsoft wraz z partnerami cały ekosystem urządzeń z Windows 8 na komputerach, tabletach i smartfonach, przekonamy się, która firma zwycięży w rywalizacji o portfele klientów. Rok 2012 będzie bez wątpienia bardzo interesującym rokiem, jeśli chodzi o smartfony.

Wydatki firm ICT na badania i rozwój

Po raz trzeci poprosiliśmy uczestników raportu Computerworld TOP200 o podanie wielkości wydatków na R&D, liczby uzyskanych patentów, listy uczelni, z którymi współpracują. Według zebranych danych 92 firmy (60 rok wcześniej), które odpowiedziały na te pytania, wydały łącznie 374 mln zł (270 mln zł).

WIĘCEJ W RAPORCIE COMPUTERWORLD TOP200W tegorocznym zestawieniu nakładów na badania i rozwój uwzględniliśmy 92 firmy, o 52% więcej niż w 2011roku. Należy zauważyć, że w tym samym czasie liczba uczestników rankingu Computerworld TOP200 wzrosła zaledwie o 14% (do ok. 400). W analizie pominęliśmy też 28 firm, które podały, że posiadają działy badawczo-rozwojowe, ale nie określiły wysokości nakładów na R&D. Dane, które otrzymujemy, stają się jednak coraz pełniejsze i coraz bardziej wiarygodne. Inna sprawą jest klasyfikacja tego, co można uznać za działalność badawczo-rozwojową, a co nie, i czy dane te są dobrą miarą innowacyjności polskiej branży teleinformatycznej. Po raz kolejny podsumowujemy jednak wyniki ankiet.

Powolny wzrost nakładów na R&D


Sumarycznie nakłady na badania i rozwój w zeszłym roku wynosiły 270 mln zł, podczas gdy w tym roku osiągnęły już 374 mln zł. Znaczący wpływ na tak duży wzrost miał fakt, że po raz pierwszy zdecydowaliśmy się na włączenie do zestawienia firm telekomunikacyjnych. Dotychczas nie wykazywały one znaczących nakładów na R&D (za wyjątkiem Orange Labs). Ponad 52% wzrostu nakładów przypada właśnie Orange Labs (Grupa TP). To jedno centrum wydało na badania 54,5 mln zł, plasując się na 3. miejscu w naszym rankingu. Pozostałe firmy telekomunikacyjne znalazły się poza pierwszą 10., chociaż trzy z nich - Focus Telecom, Datera i Platan - znalazły się w pierwszej 20 rankingu, spychając na dalsze miejsca firmy IT. Natomiast tradycyjnie w zestawieniu nie uwzględniliśmy Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej (NASK), która jest państwowym instytutem badawczym, więc trudno ją porównywać z przedsiębiorstwami komercyjnymi.


Firmy informatyczne wydały łącznie 307 mln zł na prace R&D. Wykazany przez nie wzrost nakładów wyniósł 14%. Podobny wynik (13,7%) otrzymaliśmy porównując średnie wydatki na badania i rozwój dla 45 firm, które podały dane za lata 2010-2011. Natomiast kwotowo łączne wydatki liczone tylko dla tych 45 firm spadły z 314 mln zł do 309 mln zł. Duży wpływ na ten wynik ma spadek nakładów na badania o 16 mln zł w Asseco Poland i o 2,6 mln zł w Orange Labs. Generalnie więc polski rynek R&D w teleinformatyce rośnie, a coraz większą rolę odgrywają na nim małe innowacyjne firmy. Niestety, rynek ten nadal jest stosunkowo niewielki, więc wyniki największych graczy poważnie zaburzają statystykę.


Czołówka firm inwestujących w działalność badawczo-rozwojową w zasadzie się stabilizuje. Zmiany wynikają głównie z tego, że nowe firmy dostarczają nam dane oraz z włączenia do rankingu firm telekomunikacyjnych. Wśród pierwszych dwudziestu firm znalazło się 12 z pierwszej dwudziestki w roku 2011, 4 firmy telekomunikacyjne i 5 nowych firm. Dwie ostatnie firmy wykazały identyczne nakłady na R&D, stąd pierwsze dwadzieścia pozycji obejmuje 21 firm. Stawkę otwierają tradycyjnie Asseco Poland i Comarch. Trzecie miejsce, o czym już wspomnieliśmy, zajęła Grupa TP, a kolejne Wasko - również nowe w zestawieniu.


Poza tym nie było spektakularnych awansów w rankingu. Największe wzrosty nakładów na badania i rozwój wykazały kolejno MGA (182%), Systemics-PAB (128%) i Management Data Systems (125%). Ale wszystkie te firmy zajmują miejsce w piątej dziesiątce rankingu, a wzrost ich nakładów nie przekracza 0,5 mln zł w każdym przypadku. W pierwszej dwudziestce największy wzrost nakładów odnotowały Unit4 Teta (112%), która jednak spadła z pozycji 3. na 5. ze względu na wejście do rankingu dwóch nowych firm; Globema (91%), która awansowała z pozycji 17. na 15. oraz Asseco Business Solutions (84%), która awansowała z pozycji 8. na pozycję 6.


Największe spadki w rankingu odnotowały trzy firmy z pierwszej dwudziestki: Sprint (97%) - spadek z pozycji 13. na 88., Sputnik Software (64%) - spadek z pozycji 5. na 27. oraz OPTeam (42%) - spadek z pozycji 19. na 42. W każdym z tych przypadków spadek nakładów kwotowo nie przekraczał 2,3 mln zł, co jest porównywalne z budżetem średniego projektu badawczo-rozwojowego w dziedzinie teleinformatyki i świadczy tylko o słabości polskiego rynku teleinformatycznego w tym zakresie. Podobnie jak w latach poprzednich, Grupa Sygnity nie wykazała żadnych nakładów na działalność badawczo-rozwojową, a Grupa ATM jest reprezentowana wyłącznie przez Sputnik Software i, jak już wspomnieliśmy, wypadła z pierwszej dwudziestki.


Liczba firm wydających na badania ponad 10 mln zł rocznie wzrosła do pięciu, a udział trzech największych graczy - Asseco Poland, Comarch i Grupa TP - spadł do 66% całości nakładów, co i tak jest wskaźnikiem bardzo wysokim. Kolejne 10 firm wydało na działalność badawczo-rozwojową od 3 mln zł do 6,5 mln zł. Następne 22 firmy wydały na ten cel 1-3 mln zł, a pozostałe 55 - mniej niż 1 mln zł.


Intensywność finansowania R&D


Średnio każda z 92 firm uwzględnionych w naszym rankingu w roku 2011 wydała na badania i rozwój 9,3% swoich przychodów (w porównaniu z 9% w roku 2010), co dalej jest poniżej średnich dla państw członkowskich Unii Europejskiej (13%) i krajów OECD (15%).


Tylko 25 pierwszych firm w rankingu wykazuje nakłady wyższe od średniej krajowej. Z tego 15 firm nakłady wyższe od średniej UE. Bezwzględnymi liderami w roku 2011 były dwie nowe w zestawieniu firmy: Fibar Group i Datera, które na prace badawczo-rozwojowe przeznaczyły odpowiednio 60% i 50% przychodów. Ubiegłoroczni liderzy nioovo.com i Infosystems nie dostarczyli danych dotyczących nakładów na R&D i nie zostali uwzględnieni w rankingu.


Z zeszłorocznego rankingu w pierwszej dziesiątce pozostały tylko Trimtab (spadek z pozycji 3. na pozycję 5.), Stołeczna Agencja Szkoleniowa SAWA (spadek z pozycji 4. na pozycję 6.) o MGA (pozostała na pozycji 9. jak przed rokiem). Firma Rekord Systemy Informatyczne wypadła z pierwszej dziesiątki (na pozycję 11. z pozycji 4. przed rokiem) mimo zwiększenia nakładów na R&D, ze względu na jeszcze większy wzrost obrotów. Asseco Poland spadło na daleką, 25. pozycję z nakładami na poziomie nieznacznie wyższym niż średnia krajowa (9,4%).


Wszystkie 15 firm wykazujących nakłady na badania i rozwój wyższe niż 13% obrotu, zainwestowało w ten sposób łącznie zaledwie 22,5 mln zł, czyli średnio niecałe 1,5 mln zł, przy największych nakładach w wysokości 4,8 mln zł (Rekord Systemy Informatyczne), a najmniejszych - 100 tys. zł (Stołeczna Agencja Szkoleniowa SAWA).


Przeszło 30% firm wykazało, że do finansowania prac badawczo-rozwojowych korzysta z funduszy i programów Unii Europejskiej. Poziom dofinansowania jest różny i waha się od 0,5% (Ever) do przeszło 80% (Planet Soft i ESA Projekt), przy czym średni poziom wynosi ok. 32%. Kwotowo liderami pozyskiwania środków unijnych w 2011 roku były: Comarch i Asseco Poland (obie firmy po 3,3 mln zł) oraz Globema (2,2 mln zł). Łącznie 28 firm uzyskało z Unii wsparcie w wysokości ok. 20 mln zł (średnio po 719 tys. zł każda). Tylko dwie firmy (Comarch i ITTI) wskazały, że korzystały ze środków innych niż unijne fundusze strukturalne, w tym ze środków 7. Programu Ramowego Badań i Rozwoju UE.


Usytuowanie R&D i patenty


Ogółem 60 firm (65%) wykazało, że prace R&D prowadzi w odrębnym dziale badawczo-rozwojowym. Liczba osób zatrudnionych w działach badawczo-rozwojowych wahała się od 1 (Otago) do 2187 (Asseco Poland). Zadziwiający jest wzrost liczebności działu w Asseco Poland o 82% w porównaniu z rokiem ubiegłym, wynika zapewne z innego zaklasyfikowania działów lub zmiany struktury organizacyjnej. Poza Asseco największe działy R&D miały Comarch (867 osób) i Grupa TP (Orange Labs - 389 osób). Pozostałe 57 firm zatrudniało w działach badawczo-rozwojowych średnio po 13 osób. W sumie 25 firm zatrudniało w takich działach 10 i więcej osób. Zdecydowana większość sklasyfikowanych firm wykazała w roku 2011 takie samo lub wyższe zatrudnienie w działach badawczo-rozwojowych niż w roku 2010. Jednym ze znaczniejszych wyjątków jest Comarch, w którym zatrudnienie w dziale R&D spadło o 5,6% (z 918 osób w roku 2010).


W tym roku osiem firm podało, że patentują swoje rozwiązania lub zgłosiły je do opatentowania. Dotychczasowy lider w tym zakresie - Transition Technologies z Warszawy (8 patentów) spadł na pozycję 5., a wyprzedziły go: Stanusch Technologies (53), Comp (48), Wasko (17) i Grupa TP (15). Pozostałe trzy firmy - Infover, Simple Software oraz Datacom System mają po 1-2 patentów. Jak z tego wynika, w obszarze patentowania aktywnych jest w zasadzie tylko kilka firm i nic nie wskazuje na to, aby sytuacja w tym zakresie miała się zmienić. Od lat w tej dziedzinie polskie firmy pozostają w tyle za firmami z innych krajów UE.

Ciekawostki Fotografia Ogłoszenia towarzyskie Cycki Reklama Zbiornik Artykuły biurowe